Feeds:
Wpisy
Komentarze

Marek Borucki pokusił się o rzecz niezwykłą: przywrócił pamięci sylwetki Polaków, którzy dziełem swego życia zasłużyli na trwałą obecność w panteonie Wielkich Zasłużonych. Zrobił to w najprostszy z możliwych sposobów, poprzez przedstawienie w kolejnych rozdziałach krótkich not biograficznych, w których znalazły się informacje zarówno o życiu osobistym, jak i o pracy zawodowej, dokonaniach, osiągnięciach, nagrodach, zasługach dla kraju i świata.

Każda taka notatka o wielkim Polaku – czyli kilka lub kilkanaście stron druku – poprzedzona została mottem, tytułem mówiącym i opisem przedstawianej postaci oraz króciutkim komentarzem autorskim. Pierwsza część cyklu zawiera sylwetki „39 wybitnych inżynierów, naukowców, kompozytorów…”, a część druga przedstawia „33 genialnych Polaków: konstruktorów, kompozytorów, naukowców, artystów…” (jak zapowiada informacja na okładce książek). Motto to zazwyczaj słowa prezentowanej postaci, w jakiś sposób ją charakteryzujące, przedstawiające jej sposób myślenia i światopogląd. Przykładem niech będą słowa Wacława Niżyńskiego, tancerza i choreografa: „Jestem Bogiem w ludzkim ciele. Każdy człowiek ma to poczucie, ale nikt nie czyni z tego użytku”. Tytuł każdego rozdziału jest „mówiący”, bo charakteryzuje bohatera. Na przykład notka o Tadeuszu Krwawiczu, lekarzu okuliście, profesorze medycyny zatytułowana została ”Wracał światło oczom ludzi”, a o Jerzym Pietrkiewiczu, prozaiku, poecie, tłumaczu, historyku literatury – „Conrad naszych czasów”. Opis postaci zawiera dziedzinę, którą zajmował się prezentowany, np. (Ludwik Bronarski) pianista, muzykolog, (Kazimierz Funk) biochemik, (Stefan Manczarski) inżynier, radioelektryk, wynalazca, konstruktor. Komentarz autorski, którym opatrzona jest każda sylwetka, nie tylko przedstawia w skondensowanej formie niezwykłe osiągnięcia danej postaci, ale także jasno i wyraźnie podkreśla ogrom niewiedzy współczesnych Polaków na temat tej jednostki. Wydaje się, że słowem-kluczem tych rozważań winno być „niestety”. Autor boleje nad tym, że wybitni Polacy, często znani i uznani w świecie, w Polsce są zupełnie nieznani. Boleje nad tym, że wybitni polscy uczeni i artyści, którzy powinni być powodem dumy narodowej, zostali po prostu zapomniani! O nich się nie pamięta, o nich się nie mówi. O ironio, zdarza się nawet, że znając ich nazwiska, nie kojarzy się ich z Polską i polskością. I przeciwko temu protestuje autor książki. Pragnie, by Polacy mogli szczycić się swoimi „wielkimi zapomnianymi”. Tylko najpierw muszą ich poznać…

Marek Borucki to historyk, nauczyciel, pisarz. Doktoryzował się z historii Włoch, uczył historii w warszawskich liceach, jest autorem wielu książek o tematyce historycznej, np. Chronologia historii Polski, Ilustrowana historia Polski, Bohaterowie polskich powstań narodowych, Historia powszechna. Wielcy zapomniani. Polacy… to książka, która ukazała się w 2015 roku i od razu spotkała się z zainteresowaniem nie tylko historyków.

Ja zachęcam do sięgnięcia po tę właśnie pozycję. Czytałam ją z zaangażowaniem, znalazłam w niej wiele informacji przede wszystkim o przedstawianych postaciach, ale także o jakże trudnej historii naszego kraju. Większość tych wielkich w swoich specjalnościach musiała pracować nie w kraju, lecz na obczyźnie, czy to ze względów politycznych, ideologicznych, czy ekonomicznych, wielu z nich próbowano wyeliminować z pamięci pokoleń w sposób nakazowy, niektórym z nich zarzuca się obcą przynależność narodową mimo ich głębokiego patriotyzmu i przywiązania do polskości. Zarówno czas zaborów, jak i lata wojen nie sprzyjały spokojnej pracy w kraju. Powojenny porządek świata i powojenna ideologia w Polsce pozbawiły ojczyznę wiele światłych umysłów i skazały na zapomnienie. Myślę, że czas już, by przywrócić pamięć o nich. Wypadałoby po prostu, będąc Polakiem, wiedzieć, kim był Henryk Arctowski, Stefan Bryła, Ferdynand Goetel, Czesław Słania, Józef Kosacki i wielu, wielu innych. Wypadałoby wiedzieć, że to Polak właśnie jest twórcą pierwszego na świecie spawanego mostu drogowego, odkrywcą witamin, przyczynił się do rozwoju światowej elektroniki, uzyskał jako pierwszy szczepionkę przeciw wirusowi polio. Warto by także pamiętać, że twórcą zegarków i firmy Patek Philippe był Antoni Patek z Lubelszczyzny, że jednym z założycieli UNICEF-u był dr Ludwik Rajchman z Warszawy, że w Warszawie także urodził się Józef Rotblat, laureat Pokojowej Nagrody Nobla w 1995 roku. O takich właśnie wspaniałych uczonych, lekarzach, inżynierach, muzykach, pisarzach, działaczach politycznych, społecznych, ludziach oddanych służbie innym opowiada autor w swoim kompendium o Polakach, którzy zmienili świat.

Książkę Boruckiego czyta się doskonale. Napisana jest pięknym językiem, bogato ilustrowana czarno-białymi ilustracjami. Można ją czytać na wyrywki, każdy z tomów składa się z rozdziałów ułożonych alfabetycznie. Tak pisze autor we wstępie: „Na pewno warto wiedzieć, komu zawdzięczamy dzisiejsze wygodne życie, pełne owoców pracy wielkich odkrywców i twórców”. Uważam, że warto wiedzieć i pamiętać. Polecam lekturę historycznej pozycji o Polakach wielkich, choć dzisiaj, niestety, zapomnianych.

Gabriela Kansik
Oleska Biblioteka Publiczna
DKK w Oleśnie

*Recenzja nagrodzona w kwietniowym konkursie Instytutu Książki

**Wielcy zapomniani : Polacy, którzy zmienili świat / Marek Borucki.


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/katalogi

w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp

Reklamy

W zbiorach biblioteki znajdują się specjalne wydania książek dla tych, którzy chcą dać odpocząć oczom.
Dzięki dużemu formatowi (16 x 23,5 cm) są drukowane niespotykaną w większości książek dużą i bardzo czytelną czcionką.

Na biblioteczne półki trafił właśnie zestaw nowych tytułów wydrukowanych dużą czcionką:

Wszystkie tytuły można znaleźć w naszym katalogu internetowym, wybierając kolekcję Duża czcionka >>>>

Lista dostępnych tytułów znajduje się też na naszym wirtualnym regale w portalu w.bibliotece.pl:
http://w.bibliotece.pl/collection/user/oleskabp/duza_czcionka/

 


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/katalogi

w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp

Z pewnością po lekturze „Szczęśliwej ziemi” potwierdzić mogę potęgę wyobraźni autora, jej wielką moc sprawczą. Książka pozostaje w pamięci.

Kwietniowe spotkanie naszego Klubu poświęcone było prozie Łukasza Orbitowskiego, polskiego pisarza, autora powieści i opowiadań. Wśród jego powieści – sześciu, jak dotąd – jest „Szczęśliwa ziemia”. Z tą właśnie książką się zapoznałam. I ta jedna książka świadczy o tym, iż Orbitowski to, moim zdaniem, pisarz nietuzinkowy, który potrafi nie tylko powiedzieć coś ciekawego o życiu, ale także wstrząsnąć czytelnikiem i zmusić go do refleksji egzystencjalnych.

Dariusz Nowacki napisał o nim, że jest to: Pisarz wielkiej pracowitości i jeszcze większej wyobraźni. Z pewnością po lekturze „Szczęśliwej ziemi” potwierdzić mogę potęgę wyobraźni autora, jej wielką moc sprawczą. Książka pozostaje w pamięci.

Powieść została zatytułowana „Szczęśliwa ziemia”. Przekorny tytuł… Czy szczęśliwa ziemia na pewno jest szczęśliwa? Wydarzenia rozgrywają się na Dolnym Śląsku, w niewielkim, zapyziałym miasteczku o wdzięcznej nazwie Rykusmyku. Narrator, powiedziałabym główny (bo w powieści narratorów jest kilku), Szymon, opowiada o życiu jego mieszkańców, ale przede wszystkim przedstawia życie swoje i swoich najbliższych kolegów. Mówi o pragnieniach, dążeniach i oczekiwaniach młodych ludzi, ich jawnych i skrytych nadziejach. Gdy chłopcy mają po dziewiętnaście lat, schodzą w podziemie zamku na spotkanie z bykiem, by wytańczyć własną szczęśliwą przyszłość.

Ale Każde życzenie ma swoją cenę… (jak stwierdza autor). W podziemiach, już na zawsze, pozostaje jeden z ich kolegów. Przyjaciele muszą budować swoją przyszłość z balastem tragicznego wydarzenia. Ich życzenia o miłość, zdrowie, wolność, bogactwo w zasadzie się spełniają, aczkolwiek… No właśnie. Jest owo „ale”. Żaden z bohaterów nie jest szczęśliwy. Autor zadaje pytanie o sens życiowych zmagań. Po co to wszystko? Te próby ułożenia sobie życia, poszukiwanie zadowolenia i spełnienia zarówno na dolnośląskiej prowincji, jak i gdzieś daleko – w Kopenhadze, Warszawie, Krakowie, Berlinie? Zabiegi bohaterów, by ułożyć sobie życie, kończą się fiaskiem. Nie zaznają oni satysfakcji. Nie jest szczęśliwy ani Szymon, który pozostał, ani pozostali, którzy wyjechali. Wracają oni do rodzinnego miasteczka, do własnego byka. Autor stwierdza: Nieszczęścia innych są naszym pocieszeniem. Współczujemy innym, ale rozczulamy się nad sobą. Bohaterowie znów są razem, znowu pragną spotkać się z bykiem i wytańczyć kolejne „łaski”…

Powieściowy byk to istota niezwykle tajemnicza. Urasta do rangi symbolu, niezwykle obrazowego i nośnego.

Byk – jak samo Życie. Idziemy w nie z ufnością, delektujemy się jego siłą. Zmagamy z jego przeciwnościami. Często nas zaskakuje, ale mimo to wychodzimy mu naprzeciw, staramy się je obłaskawić, by dało nam to, czego pragniemy. A ono jak ów powieściowy byk – daje… Ale zawsze żąda czegoś w zamian. Ofiary. I ostatecznie pozostawia pustkę wokół. I choćby się robiło wszystko, by ją zapełnić, ona pozostaje. I wreszcie prosi się już tylko o to, by byk odszedł. I pragnie się zanurzyć w błogosławionym niebycie, ciszy nicości, raju śmierci.

I znów owa przekora… Na czym polega sens życia? Orbitowski odpowiada na to pytanie jednoznacznie. Posłużył się motywem Byka – Życia…

Najpierw prosi się byka o dary, kupuje się własne życzenia. I byk je spełnia. Spełnia, ale zawsze inaczej niż się chciało. Więc wypowiada się następne życzenie. Znów okupione utratą kogoś, czegoś… I tak ciągle. Ciągła walka z bykiem, która ostatecznie prowadzi do jednego marzenia Chcę, żebyś zostawił nas w spokoju. I byk odchodzi. I po co to wszystko? Marzenia, pragnienia, cele, zamierzenia, zabiegi i ofiary? Byk jest potężny, silny, wszechmocny. Zawsze zwycięży, bo zawsze człowiek coś mu da z siebie samego. A człowiek chce ciągle więcej i więcej… Więcej chce, zdecydowany jest więc więcej oddać. Dlaczego?

Mądra książka. I bardzo smutna. Polecam.

Gabriela Kansik
Dyskusyjny Klub Książki
Oleska Biblioteka Publiczna

*Szczęśliwa ziemia / Łukasz Orbitowski. Kraków : Sine Qua Non, 2013. >>>>


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/katalogi

w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp


.

DKK 8 maja: „Diagnoza”

Losy trójki głównych bohaterów medyczno-kryminalnego serialu „Diagnoza” w wersji książkowej.

Anna Nowak, pacjentka szpitala w Rybniku, otwiera oczy po operacji. Zespół doskonałych chirurgów uratował jej życie. Jednak coś się nie udało – Anna po przebudzeniu z narkozy nie pamięta, kim jest. Jej przeszłość to wielka zagadka. Wkrótce staje się jasne, że przynajmniej jedna osoba z jej otoczenia zna rozwiązanie tej zagadki, ale zrobi wszystko, by nikt inny go nie poznał.

 


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/katalogi

w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp

10 kwietnia porozmawiamy o książkach Łukasza Orbitowskiego

 

DKK 10 IV 2018 r. Łukasz Orbitowski

Łukasz Orbitowski (ur. 1977)

Pisarz. Autor sześciu powieści, m.in. „Inna dusza”, „Szczęśliwa ziemia”, „Tracę ciepło”. W roku 2016 otrzymał Paszport Polityki. Dwukrotnie nominowany do nagrody Nike, raz do nagrody Miasta Gdynia. Na antenie TV Kultura prowadzi program „Dezerterzy”. Wiecznie w podróży, gubi się między miastami. Przez przyjaciół zwany Potworem.

Pisarz wielkiej pracowitości i jeszcze większej wyobraźni.
Dariusz Nowacki

*http://orbitowski.pl/about/

 


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/katalogi

w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp

Geneza blurbów wiążę się z osobą niejakiej Belindy Blurb, postaci co prawda fikcyjnej, ale… Poczytajmy, co na ten temat pisze Ewa Kraskowska:

Blurb – słowo wymyślone przez amerykańskiego  poetę i krytyka sztuki Geletta Burgessa  (1866–1951), choć sama praktyka, do której  się odnosi, znana była dużo wcześniej. Burgess uprawiał zwłaszcza twórczość  humorystyczną i purnonsensową; jest m.in. autorem popularnego wiersza Fioletowa krowa  (The Purple Cow, polski przekład autorstwa Stanisława Barańczaka). W roku 1907 opublikował  dzieło pt. Are You a Bromide? będące zbiorem „bromidiomów” (bromidioms) – komunałów  używanych w konwersacjach przez osoby o mało lotnych umysłach – i prezentujące koncepcję  dwóch typów osobowościowych: „bromida” (a Bromide) oraz „sulfity” (a Sulphite). Ciesząca się  dużą poczytnością książka miała na tylnej części okładki zdjęcie fikcyjnej Miss Belindy Blurb  „w trakcie blurbowania” (in the act of blurbing), a umieszczony pod spodem tekst był parodią  przesadnych peanów, którymi w celach reklamowych opatrywano wytwory masowej produkcji  literackiej. W krótkim czasie stworzony przez Burgessa neologizm stał się bardzo popularny  i do dziś funkcjonuje jako żargonowa nazwa odmiany paratekstów używanych w marketingu  książkowym, muzycznym, filmowym itp. Zaliczając blurby do paratekstów, Gérard Genette  zdefniował je jako „cytaty prasowe lub inne pochwalne opinie o wcześniejszych dziełach tego  samego autora, lub też o tym konkretnym dziele, jeśli jest to jego nowe wydanie bądź jeśli  wydawca pozyskał takowe opinie jeszcze przed publikacją”. Francuskim odpowiednikiem terminu  jest bla-bla lub baratin. *

Belinda Blurb

Gelett Burgess: Are You a Bromide?

*Tekst w całości: Blurb / Ewa Kraskowska. (Słownik Poetologiczny). W: Forum poetyki. Jesień 2016, s. 80-83. http://fp.amu.edu.pl/blurb/


ksiazkowe_historie
Napisz blurb! Konkurs! Szczegóły tutaj >>>>


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/katalogi

w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp