Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Czerwiec 2014

Kilkuletnia już działalność klubu pokazała, że jest to inicjatywa potrzebna. Pozwala na zapoznanie się z nowymi na rynku pozycjami książkowymi, na odkrywanie nowych autorów, na sięganie po inne niż zazwyczaj czytywane gatunki literackie – kolejny sezon w DKK podsumowuje Gabriela Kansik.

ksiazkiikawaDyskusyjny Klub Książki, czyli DKK działa przy Oleskiej Bibliotece Publicznej od 2010 roku pod patronatem Instytutu Książki. Jego pomysłodawczynią, założycielką i moderatorką jest dyrektor OBP Halina Szklanny. Oleski DKK tworzy grupa czytelniczek, które spotykają się, aby porozmawiać o książkach. Spotkania odbywają się cyklicznie, w jeden z wtorkowych wieczorów każdego miesiąca. Po każdym spotkaniu sporządzany jest protokół, który następnie wysyłany jest do koordynatora wojewódzkiego DKK w Opolu.

Na czym polega działalność klubu? W wykazie propozycji Instytutu Książki uczestniczki szukają kilku książek, które pragną poznać. Wybierają z działów literackich: literatura polska (powieść, poezja, reportaż, felieton, biografia) oraz literatura obca. Mogą również zdecydować się na wybór własnej propozycji literackiej, spoza listy IK. Następnie czytają wnikliwie wybrany utwór, by w czasie kolejnego spotkania podyskutować na jego temat. Rozmawiają o autorze książki, walorach i niedociągnięciach lektury, własnych przeżyciach czytelniczych. Wymieniają się poglądami, wzbogacając tym samym osobisty odbiór literacki.

Joanna Bator: Ciemno, prawie nocKilkuletnia już działalność klubu pokazała, że jest to inicjatywa potrzebna. Pozwala na zapoznanie się z nowymi na rynku pozycjami książkowymi, na odkrywanie nowych autorów, na sięganie po inne niż zazwyczaj czytywane gatunki literackie. A dyskusja o tych książkach to po prostu niezwykła uczta intelektualna! DKK zaspokaja w zasadzie wszelkie potrzeby czytelnicze, zarówno tzw. poszukiwaczy przygód, którzy lubią w lekturze silne emocje, zestresowanych, którzy czytają, by się odprężyć i odpocząć, jak również zdesperowanych – czyli czytających wszystko, co im wpadnie w rękę, zachowawczych – sięgających tylko po swoich ulubionych autorów, nie lubiących ryzyka, a także ambitnych obcujących tylko i wyłącznie z wymagającą lekturą.

Bach for my babyW mijającym właśnie półroczu członkinie DKK miały możliwość zapoznać się z nowymi pozycjami wydawniczymi. Rozmawiały o wierszach Justyny Bargielskiej zamieszczonych w tomiku „Bach for my baby”, gorąco dyskutowały o książce Joanny Bator „Ciemno, prawie noc”, laureatce Nagrody Nike 2013 oraz o reportażu historycznym Angeliki Kuźniak „Papusza”. Poznały i omawiały problemy polskiej współczesności przedstawione w powieściach obyczajowych Anny Ficner-Ogonowskiej („Alibi na szczęście”, „Krok do szczęścia”, „Zgoda na szczęście”) oraz w reportażu-wywiadzie „Smoleńsk”, ostatniej książce Teresy Torańskiej. Ben Okri: Droga bez dnaDyskutowały na temat książki „Nadal ten sam śnieg i nadal ten sam wujek” Herty Mueller, jednej z najważniejszych postaci współczesnej literatury niemieckiej, uhonorowanej Nagrodą Nobla w dziedzinie literatury w 2009 r. Zapoznały się z twórczością amerykańskiego autora Paula Richarda Evansa i zastanawiały się nad fenomenem popularności tego pisarza, dyskutując o jego książkach, przede wszystkim o najnowszej, czyli „Zimowych snach”.

Oprócz tych niejako rutynowych spotkań odbywają się także w ramach działalności DKK spotkania autorskie ze znanymi twórcami literackimi. Do tej pory gościliśmy w oleskiej bibliotece Barbarę Kosmowską, Jana Grzegorczyka, Jacka Hugo-Badera i Małgorzatę Gutowską-Adamczyk. Uczestniczki wykonują także przygotowane dla członków klubów zadania. Instytut Książki prowadzi konkurs na recenzję omawianych książek (najciekawsze zamieszczane są na stronie internetowej IK), w którym uczestniczą członkinie oleskiego DKK.

Brały także udział w roku 2012 w ogólnopolskiej akcji 10 pytań na 1000 klubów, która polegała na udzieleniu odpowiedzi na pytania dotyczące działalności klubu. Wśród nich znalazły się m. in. (przytaczam pytania i własne odpowiedzi):

1.Prehistoria klubu – jak to się zaczęło, pamiętacie pierwsze spotkanie? Opiszcie początki klubowe w pięciu dosłownie zdaniach.

A zaczęło się całkiem zwyczajnie… Ponieważ byłam stałym czytelnikiem naszej miejskiej biblioteki, otrzymałam zaproszenie na spotkanie poświęcone utworzeniu oleskiej sekcji Dyskusyjnego Klubu Książki. Pamiętam, siedziałam obok pani Basi, która sceptycznie podeszła do tego pomysłu, wysuwając argumenty przeciwko istnieniu Klubu, no i ostatecznie nie została jego członkiem. Ja zaakceptowałam jego istnienie natychmiast, zapisałam się, przyszłam na pierwsze spotkanie „robocze”…, no i mnie wciągnęło! Już prawie dwa lata czytam i dyskutuję – i bardzo sobie cenię te spotkania.

2. Czy dzięki klubom czytacie więcej?

Nie, czytam nie tyle więcej, co bardziej zróżnicowaną literaturę. Bez klubowego „przymusu” raczej nie sięgnęłabym do powieści politycznej, mniej czytałabym reportaży, być może nie odkryłabym literatury Kosmowskiej. Z pewnością oferta klubowa książek do przeczytania przyczyniła się do wzbogacenia moich zainteresowań czytelniczych.

3. Od sześciu lat spotykacie się z postaciami literackimi. Którego z bohaterów najbardziej chcielibyście spotkać? I dlaczego?

Trudne pytanie. Raczej nie identyfikuję się z bohaterami literackimi do tego stopnia, by chcieć spotkania i rozmowy z nimi. Ale muszę stwierdzić, że miałam to szczęście i spotkałam „bohatera literackiego”, który mnie zainteresował, gdy wyruszyłam na spotkanie z książką. Niemożliwe? Ależ jak najbardziej możliwe! Przeczytałam „Dzienniki kołymskie” Jacka Hugo-Badera (i dodatkowo, niejako na deser, inne reportaże tego autora) i bardzo chciałam zadać kilka pytań głównemu bohaterowi tej książki, czyli samemu autorowi. Niedługo potem miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu autorskim J. Hugo-Badera. I uzyskałam odpowiedzi na niektóre z moich pytań, przede wszystkim o odmienność trybu życia w tych odległych – geograficznie, socjologicznie, kulturowo i cywilizacyjnie – rejonach świata. Szkoda, że nie mogłam zapytać Wielką Szamankę o swoją przyszłość…!

4. Na pewno zdarzają się kłótnie, o bohatera, o sens, o język. Która z nich utkwiła wam w pamięci. Tu także prosimy o opis nie dłuższy niż pięć zdań. Pytania pomocnicze: o co się kłóciliście, czy ktoś czymś rzucał…?

Dyskusja jest wówczas ciekawa, gdy ścierają się poglądy. Mogę stwierdzić, że w zasadzie o każdą książkę „walczymy” z sobą, gdyż różne są gusta czytelnicze. Nie pamiętam jednak szczególnie zażartej kłótni o książkę… Może tylko tę o „Walkirie” Paulo Coelho, a w zasadzie o całą twórczość Coelho…Czy to grafomania, czy też literatura najwyższych lotów? Czy rzeczywiście taka filozoficzna, czy też zdecydowanie przereklamowana na fali mody? Czy to rzeczywiście moralne, zostawić rodzinę, by zbawiać świat (jak w przypadku Walkirii)? Wymiana poglądów była zdecydowana i ostra – na szczęście nikt niczym nie rzucał…

5. Jak odbieracie głos gadułom? Jakie macie sposoby na porządkowanie dyskusji?

Och, mamy swoją Panią Przewodniczącą, która z wielkim taktem i wyczuciem kieruje dyskusją. Nie ma problemów z „dygresyjnymi wtrąceniami”.

***

Dyskusyjny Klub Książki przy Oleskiej Bibliotece Publicznej jest klubem otwartym. Informacje o spotkaniach, ich terminach i tematyce można uzyskać bezpośrednio w bibliotece lub na stronie internetowej biblioteki. Życzymy sobie dalszej owocnej działalności oleskiego DKK!

 

dkklogo2Gabriela Kansik
Dyskusyjny Klub Książki
Oleska Biblioteka Publiczna

.


www.bibliosfera.olesno.pl
w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp
www.bibliosfera.olesno.pl/dkk

Reklamy

Read Full Post »

26 VI, godz. 11.00 - Teresa Bancewicz

26 VI, godz. 11.00 – Teresa Bancewicz

Spotkania cyklu organizowane są w formie wideo-konferencji, gość odpowiada na pytania zadawane za pośrednictwem czatu.


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/katalogi
w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp

Read Full Post »

Bohaterką czerwcowego numeru „Nowych Książek” jest Wanda Chotomska, w numerze m.in. ciekawy wywiad przeprowadzony przez Grzegorza Leszczyńskiego.

Niedawno chciałam kupić „Księgę dżungli” z ilustracjami Wilkonia. Podchodzę do informacji, pytam młodego człowieka, czy książka jest, a on do mnie:  „A zna pani nazwisko autora?? Wie pani, kto to napisał?”. Podałam nie tylko nazwisko, ale nawet imię autora; był zachwycony, bo nie musiał się biedzić. „A co pan robi w księgarni?” – zapytałam na odchodnym. „Udzielam informacji” – odpowiedział beztrosko”. […]

Najzabawniejszą sytuacją, jaka mi się przydarzyła, było spotkanie z dziećmi w jednej ze szkół: zanim przyjechałam, nauczycielka pouczyła dzieci, że mają siedzieć grzecznie, nie odzywać się i trzymać ręce na pulpitach, a potem, gdy one śmiały się z tego, co mówiłam, wyskakiwała na środek klasy i grzmiała” „Cicho! Nie śmiać się Nie śmiać się!”.

 

noweks062014OKŁADKA
Wanda Chotomska w fotografiach Krzysztofa Dubiela
Wanda Chotomska – wiersze dla dzieci, rysował Jerzy Czerniawski

ROZMOWY „NOWYCH KSIĄŻEK”
Nie śmiać się! – z Wandą Chotomską rozmawia Grzegorz Leszczyński

Ewa Gruda: Dobre na dzień dobry i dobranoc (W. Chotomska: Tere-fere; Pan Motorek; Bobry mówią dzień bobry!)

DLA MŁODZIEŻY
Aleksandra Dreger Szlachetna sztuka zadawania pytań (O. Brenifier, C. Devaux: Dobro i zło, co to takiego?; O. Breniefer, A. Débat: Ja, co to takiego?)
Joanna Olech: Giganci z żabiej perspektywy (M. Dzienkiewicz, J. Rzezak, P. Karski: Pionierzy, czyli poczet niewiarygodnie pracowitych Polaków)
Maria Popik: Literackie łakocie i wychowywanie (I. Szafrańska-Nowakowa: Dociekanki małej Janki)
Magdalena Kaczmarek: Ważne sprawy super dziewczyn (A. Mielech: Emi i Tajny Klub Super Dziewczyn. T. 1-3)
Anna Maria Czernow: Cała nadzieja w mleku (N. Gaiman, C. Riddell: Na szczęście mleko…)
Małgorzata Kąkiel: Rozważania o dorosłości (A. Olejnik: Zabłądziłam)
Małgorzata Strękowska-Zaremba: Coś więcej niż zabawa (J. Wilson: Czworo dzieci i „coś”)

… i  sporo recenzji i omówień innych książek. Jak zawsze w NK kompetentnych.


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/katalogi
w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp

Read Full Post »

Książka optymistyczna, niosąca nadzieję i dająca receptę na udane życie nie musi być od tego życia oderwana – przekonuje Gabriela Kansik z oleskiego Dyskusyjnego Klubu Książki.

Zimowe snyRichard Paul Evans to amerykański powieściopisarz, którego książki SĄ CZYTANE. Napisał ich kilkanaście, kilka z nich zostało sfilmowanych, ale wszystkie są pochłaniane z namiętnością przez miliony czytelników, przekładane na języki obce, wydawane po wielokroć jako wydania zarówno kieszonkowe, jak i luksusowe. Co sprawia, że są one tak popularne, że się na nie czeka i do nich wielokrotnie wraca? Jedną z ostatnio napisanych powieści Evansa są „Zimowe sny”, na jej przykładzie można pokusić się o odpowiedź na zadane wyżej pytanie.

„Zimowe sny” to książka z rzędu tych optymistycznych. Niosąca nadzieję i dająca receptę na udane życie. Nie znaczy to wcale, że od tego życia oderwana. Wręcz przeciwnie. Bardzo prawdziwie opisuje rzeczywistość, przytacza przykłady zdarzeń, które na co dzień mają miejsce w prawdziwym życiu, przypadków losowych, z którymi człowiek musi się zmierzyć, wydarzeń, które zaistnieć mogą w każdym miejscu i w każdym czasie.

Przykład? Ot, choćby rodzina. Rodzice i dzieci. Ich wzajemne relacje. Sympatie i animozje. Czyż tego nie znamy? Stosunki ojciec – dziecko, czy brat – brat nie zawsze są sielankowo różowe, szczególnie gdy w grę wchodzą własne ambicje, zazdrość, czy poczucie niesprawiedliwości. Czy naprawdę nie znamy przypadków, gdy rodzice wyróżniają jedno z własnych dzieci, inne nie tyle odrzucając, co pozostawiając samym sobie? Nie rodzi to w nich czasami poczucia krzywdy, niezrozumienia, zawiści, chęci odwetu…?

Z taką sytuacją spotykamy się w powieści Evansa. Israel Jacobson bez złej woli hołubi jednego z synów, pozostałych jedenastu, w ich odczuciu, lekceważy i nie docenia. Doprowadza to do sytuacji, że mszczą się oni na pupilu ojca. Zmuszają go do opuszczenia rodziny, miasta, dotychczasowego życia. Pośrednio ta sytuacja doprowadza głównego bohatera książki, Josepha Jacobsona, do rozstania z narzeczoną Ashley, co staje się dla niego wielkim rozczarowaniem. Przecież znał ją już trzy lata, zapewniała, że go kocha, myślał o poślubieniu jej…, a w chwili próby okazuje się, że ona go nie chce. Nieżyciowa sytuacja? Wręcz przeciwnie, niestety, bardzo częsta. Zawód miłosny, niespełnienie oczekiwań to w naszym życiu chleb powszedni. I trzeba z tym problemem żyć…

Życie głównego bohatera po szeregu trudnych dni układa się bardzo pomyślnie. Stąd ten optymizm, bo szczęśliwe jest zakończenie. Ale ów optymizm, którym przesycona jest książka, wynika jeszcze z innego faktu. Bohater przyjmuje zmiany w swoim życiu z pogodą i hartem ducha, ze spokojem… Mimo że cierpi, nie poddaje się, lecz przyjmuje swój los godnie, nie buntuje się, stara się sprostać tej trudnej dla niego sytuacji. Pozwala mu na to wielka prawość charakteru, wyznawane zasady moralne, mądrość życiowa (mimo młodego wieku) i przekonanie, że „przeciwności losu nie są przeszkodą na drodze życia. Są częścią tej drogi.”

Ta mądra lekcja życia pozwala JJ dorosnąć mentalnie i duchowo. A czytelnikowi uwierzyć, że z każdej złej chwili może wyniknąć coś dobrego w życiu. Czyż nie jest to budujące?

Książka ta niesie także swoiste przesłanie moralizatorskie. Uczy… wartości. Pokazuje, co się w życiu liczy. Ważne są w nim pasja w pracy zawodowej, rodzina, miłość, umiejętność wybaczania… Wartości uniwersalne, nakazywane od początku dziejów ludzkości. Nic dziwnego zatem, że autor, szukając inspiracji, zwrócił się w stronę Biblii i jej wskazówek moralnych. Opowieść ze Starego Testamentu o Izraelu i jego dwunastu synach stała się zaczątkiem warstwy fabularnej tej książki. Wydaje się, że współczesny człowiek potrzebuje przypomnienia owego sztafażu porad etycznych, by mógł być szczęśliwy. A książka Evansa pełni rolę przypominajki; zwracając się w stronę mądrości starożytnych, pokazuje, że nic nie straciła ona na aktualności, odwołując się do moralności chrześcijańskiej, ukazuje prawdziwą naturę człowieczeństwa – nie wolno krzywdzić drugiego człowieka, trzeba wybaczać własne krzywdy, być wyrozumiałym dla błędów innych ludzi.

Wydarzenia w powieści rozgrywają się w kilku miejscach – w Denver, Chicago i Nowym Jorku. Szczególnie dokładnie opisane zostało Chicago. Ta troska o wyrazistość miejsca akcji to także atut książki. Dla polskiego czytelnika ważne jest, że nie zapomniał autor o polskości tego miasta. Występują więc polskie akcenty w tej książce. Są polskie sklepy, polskie restauracje, polskie potrawy. Autor zachwyca się urodą polskich kobiet, smakiem polskiego żurku czy polskich pierogów. Bardzo to sympatyczne, że Evans potrafił przemycić w swojej historii owe polonijne realia, przydając jej autentyczności, co potwierdza zdanie jednego z bohaterów książki: „Ktoś mi mówił, że Chicago to drugie największe polskie miasto na świecie – zaraz po Warszawie„.

Zimowe snyCzytelnik lubi być zaskakiwany. Pomysłem, zwrotem akcji, nieprzewidywaną puentą. W swej powieści wykorzystał Evans motyw snu jako elementu niespodzianki. JJ śni, a jego sny są prorocze. Wyśnił swój upadek, jeśli tak można mówić o drastycznej zmianie w życiu głównego bohatera. Wyśnił slogan reklamowy, który przyczynił się do odmiany jego losu na lepsze. Spełnił się także jego proroczy sen dotyczący losów jego współpracowników i przyjaciół. Jest to naprawdę ciekawe dla odbiorcy, który chciałby wierzyć, że może sam wyśnić swój szczęśliwy los. Autor pisze: „Życie jest glebą, nasze decyzje i czyny słońcem i deszczem, ale nasionami są nasze sny„. Nieprzypadkowy jest więc tytuł książki. „Zimowe sny” to przecież opowieść o ludzkich oczekiwaniach, dążeniach i marzeniach. I o ich spełnianiu.

Główny bohater pisze dziennik. Zdania z jego zwierzeń poprzedzają prolog, każdy z 32 rozdziałów oraz epilog książki. Są zapowiedzią bądź podsumowaniem wydarzeń opowiedzianych w danym fragmencie utworu. Pełnią więc taką samą rolę, jak chór w teatrze greckim. Nadaje ten zabieg autentyczności opowiedzianej historii. Sprawia, że odbiorca z ciekawością czeka na rozwój wydarzeń. Jednocześnie zdania te są jedynymi w swym rodzaju sentencjami życiowymi, złotymi myślami, na które warto zwrócić uwagę i które warto zapamiętać. Ot, chociażby to: „Taka jest natura rzeczy – nawet niespodzianki wynikające z najlepszych intencji czasami wychodzą na opak„.

Pierwszoosobowa narracja (jak często u Evansa) także przydaje powieści wiarygodności. A jeśli dodać do tego spokojny tok narracji i potoczysty styl opowieści to otrzyma się samą kwintesencję twórczości pisarza: książkę mądrą, pouczającą, ale nie mentorską, ciekawą w treści i formie, rozpowszechniającą wartości humanistyczne i rozbudzającą wiarę w człowieka. „Zimowe sny” to utwór, który uczy, że „najcenniejsze nauczki, jakie dostajemy od życia, to często te, których najbardziej pragniemy uniknąć„.

Kolejna książka Evansa, którą się CZYTA! Warto po nią sięgnąć, zagłębić się w losy bohaterów i przemyśleć przypadki własnego życia. Jest to jedna z tych pozytywnych książek, po które chętnie się sięga i do których miło się wraca. Polecam.

dkklogo2Gabriela Kansik
Dyskusyjny Klub Książki
Oleska Biblioteka Publiczna

.


www.bibliosfera.olesno.pl
w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp
www.bibliosfera.olesno.pl/dkk

Read Full Post »