Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Czerwiec 18th, 2014

Książka optymistyczna, niosąca nadzieję i dająca receptę na udane życie nie musi być od tego życia oderwana – przekonuje Gabriela Kansik z oleskiego Dyskusyjnego Klubu Książki.

Zimowe snyRichard Paul Evans to amerykański powieściopisarz, którego książki SĄ CZYTANE. Napisał ich kilkanaście, kilka z nich zostało sfilmowanych, ale wszystkie są pochłaniane z namiętnością przez miliony czytelników, przekładane na języki obce, wydawane po wielokroć jako wydania zarówno kieszonkowe, jak i luksusowe. Co sprawia, że są one tak popularne, że się na nie czeka i do nich wielokrotnie wraca? Jedną z ostatnio napisanych powieści Evansa są „Zimowe sny”, na jej przykładzie można pokusić się o odpowiedź na zadane wyżej pytanie.

„Zimowe sny” to książka z rzędu tych optymistycznych. Niosąca nadzieję i dająca receptę na udane życie. Nie znaczy to wcale, że od tego życia oderwana. Wręcz przeciwnie. Bardzo prawdziwie opisuje rzeczywistość, przytacza przykłady zdarzeń, które na co dzień mają miejsce w prawdziwym życiu, przypadków losowych, z którymi człowiek musi się zmierzyć, wydarzeń, które zaistnieć mogą w każdym miejscu i w każdym czasie.

Przykład? Ot, choćby rodzina. Rodzice i dzieci. Ich wzajemne relacje. Sympatie i animozje. Czyż tego nie znamy? Stosunki ojciec – dziecko, czy brat – brat nie zawsze są sielankowo różowe, szczególnie gdy w grę wchodzą własne ambicje, zazdrość, czy poczucie niesprawiedliwości. Czy naprawdę nie znamy przypadków, gdy rodzice wyróżniają jedno z własnych dzieci, inne nie tyle odrzucając, co pozostawiając samym sobie? Nie rodzi to w nich czasami poczucia krzywdy, niezrozumienia, zawiści, chęci odwetu…?

Z taką sytuacją spotykamy się w powieści Evansa. Israel Jacobson bez złej woli hołubi jednego z synów, pozostałych jedenastu, w ich odczuciu, lekceważy i nie docenia. Doprowadza to do sytuacji, że mszczą się oni na pupilu ojca. Zmuszają go do opuszczenia rodziny, miasta, dotychczasowego życia. Pośrednio ta sytuacja doprowadza głównego bohatera książki, Josepha Jacobsona, do rozstania z narzeczoną Ashley, co staje się dla niego wielkim rozczarowaniem. Przecież znał ją już trzy lata, zapewniała, że go kocha, myślał o poślubieniu jej…, a w chwili próby okazuje się, że ona go nie chce. Nieżyciowa sytuacja? Wręcz przeciwnie, niestety, bardzo częsta. Zawód miłosny, niespełnienie oczekiwań to w naszym życiu chleb powszedni. I trzeba z tym problemem żyć…

Życie głównego bohatera po szeregu trudnych dni układa się bardzo pomyślnie. Stąd ten optymizm, bo szczęśliwe jest zakończenie. Ale ów optymizm, którym przesycona jest książka, wynika jeszcze z innego faktu. Bohater przyjmuje zmiany w swoim życiu z pogodą i hartem ducha, ze spokojem… Mimo że cierpi, nie poddaje się, lecz przyjmuje swój los godnie, nie buntuje się, stara się sprostać tej trudnej dla niego sytuacji. Pozwala mu na to wielka prawość charakteru, wyznawane zasady moralne, mądrość życiowa (mimo młodego wieku) i przekonanie, że „przeciwności losu nie są przeszkodą na drodze życia. Są częścią tej drogi.”

Ta mądra lekcja życia pozwala JJ dorosnąć mentalnie i duchowo. A czytelnikowi uwierzyć, że z każdej złej chwili może wyniknąć coś dobrego w życiu. Czyż nie jest to budujące?

Książka ta niesie także swoiste przesłanie moralizatorskie. Uczy… wartości. Pokazuje, co się w życiu liczy. Ważne są w nim pasja w pracy zawodowej, rodzina, miłość, umiejętność wybaczania… Wartości uniwersalne, nakazywane od początku dziejów ludzkości. Nic dziwnego zatem, że autor, szukając inspiracji, zwrócił się w stronę Biblii i jej wskazówek moralnych. Opowieść ze Starego Testamentu o Izraelu i jego dwunastu synach stała się zaczątkiem warstwy fabularnej tej książki. Wydaje się, że współczesny człowiek potrzebuje przypomnienia owego sztafażu porad etycznych, by mógł być szczęśliwy. A książka Evansa pełni rolę przypominajki; zwracając się w stronę mądrości starożytnych, pokazuje, że nic nie straciła ona na aktualności, odwołując się do moralności chrześcijańskiej, ukazuje prawdziwą naturę człowieczeństwa – nie wolno krzywdzić drugiego człowieka, trzeba wybaczać własne krzywdy, być wyrozumiałym dla błędów innych ludzi.

Wydarzenia w powieści rozgrywają się w kilku miejscach – w Denver, Chicago i Nowym Jorku. Szczególnie dokładnie opisane zostało Chicago. Ta troska o wyrazistość miejsca akcji to także atut książki. Dla polskiego czytelnika ważne jest, że nie zapomniał autor o polskości tego miasta. Występują więc polskie akcenty w tej książce. Są polskie sklepy, polskie restauracje, polskie potrawy. Autor zachwyca się urodą polskich kobiet, smakiem polskiego żurku czy polskich pierogów. Bardzo to sympatyczne, że Evans potrafił przemycić w swojej historii owe polonijne realia, przydając jej autentyczności, co potwierdza zdanie jednego z bohaterów książki: „Ktoś mi mówił, że Chicago to drugie największe polskie miasto na świecie – zaraz po Warszawie„.

Zimowe snyCzytelnik lubi być zaskakiwany. Pomysłem, zwrotem akcji, nieprzewidywaną puentą. W swej powieści wykorzystał Evans motyw snu jako elementu niespodzianki. JJ śni, a jego sny są prorocze. Wyśnił swój upadek, jeśli tak można mówić o drastycznej zmianie w życiu głównego bohatera. Wyśnił slogan reklamowy, który przyczynił się do odmiany jego losu na lepsze. Spełnił się także jego proroczy sen dotyczący losów jego współpracowników i przyjaciół. Jest to naprawdę ciekawe dla odbiorcy, który chciałby wierzyć, że może sam wyśnić swój szczęśliwy los. Autor pisze: „Życie jest glebą, nasze decyzje i czyny słońcem i deszczem, ale nasionami są nasze sny„. Nieprzypadkowy jest więc tytuł książki. „Zimowe sny” to przecież opowieść o ludzkich oczekiwaniach, dążeniach i marzeniach. I o ich spełnianiu.

Główny bohater pisze dziennik. Zdania z jego zwierzeń poprzedzają prolog, każdy z 32 rozdziałów oraz epilog książki. Są zapowiedzią bądź podsumowaniem wydarzeń opowiedzianych w danym fragmencie utworu. Pełnią więc taką samą rolę, jak chór w teatrze greckim. Nadaje ten zabieg autentyczności opowiedzianej historii. Sprawia, że odbiorca z ciekawością czeka na rozwój wydarzeń. Jednocześnie zdania te są jedynymi w swym rodzaju sentencjami życiowymi, złotymi myślami, na które warto zwrócić uwagę i które warto zapamiętać. Ot, chociażby to: „Taka jest natura rzeczy – nawet niespodzianki wynikające z najlepszych intencji czasami wychodzą na opak„.

Pierwszoosobowa narracja (jak często u Evansa) także przydaje powieści wiarygodności. A jeśli dodać do tego spokojny tok narracji i potoczysty styl opowieści to otrzyma się samą kwintesencję twórczości pisarza: książkę mądrą, pouczającą, ale nie mentorską, ciekawą w treści i formie, rozpowszechniającą wartości humanistyczne i rozbudzającą wiarę w człowieka. „Zimowe sny” to utwór, który uczy, że „najcenniejsze nauczki, jakie dostajemy od życia, to często te, których najbardziej pragniemy uniknąć„.

Kolejna książka Evansa, którą się CZYTA! Warto po nią sięgnąć, zagłębić się w losy bohaterów i przemyśleć przypadki własnego życia. Jest to jedna z tych pozytywnych książek, po które chętnie się sięga i do których miło się wraca. Polecam.

dkklogo2Gabriela Kansik
Dyskusyjny Klub Książki
Oleska Biblioteka Publiczna

.


www.bibliosfera.olesno.pl
w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp
www.bibliosfera.olesno.pl/dkk

Read Full Post »