Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘cytaty’

Wanda Chotomska: Nic nie mam do ukrycia– Ma pani jakieś dobre rady dla rodziców narzekających, że ich dzieci nie czytają?

Dziecko musi mieć w otoczeniu ludzi czytających. Już maluchom trzeba pokazywać książki, to nie może być obcy przedmiot, a litery nie mogą być tajemniczymi znakami. Książka musi być w zasięgu wzroku, najlepiej, jeśli jest w rękach rodzica.
Najczęściej ludzie nie czytają z lenistwa. I to ich wina, ze dzieci potem powtarzają ich zachowania. Kiedyś była taka seria „Poczytaj mi, mamo”. Teraz powinna być seria: „Poczytam ci, mamo, poczytam ci, tato, bo wy nie macie czasu na to”. Chociaż coraz częściej myślę, ze to nie chodzi o czas, tylko o chęć.

Jeśli rodzice nie czytają, to może odwrotnie, dzieci mogłyby im w tym pomóc?

* Wanda Chotomska: Nie mam nic do ukrycia / [rozm.] Barbara Gawryluk. – Warszawa : Marginesy, 2016. – S. 226

Książka dostępna w Wypożyczalni Głównej.


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/katalogi

w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp

Reklamy

Read Full Post »

odwhitmana

Bob Dylan (ur. 1941).
Urodzony jako Robert Allen Zimmerman w Duluth w stanie Minnesota, jest dziś klasykiem muzyki rockowej i zarazem klasykiem poezji śpiewanej, autorem tekstów, które pod względem inteligencji, oryginalności obrazowania, językowej wynalazczości i dowcipu wytrzymują porównanie z najwybitniejszymi utworami z dziedziny współczesnej poezji niewokalnej.*

*Stanisław Barańczak: Od Walta Whitmana do Boba Dylana : antologia poezji amerykańskiej. – Kraków : Wydaw. Literackie, 1998. – S. 287


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/katalogi

w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp

Read Full Post »

Na pierwszy dzień jesieni (w 2016 r. rozpoczyna się 22 września o godz. 10.20) jesienno-biblioteczny cytat z Brunona Schulza.

Jesień, jesień, aleksandryjska epoka roku, gromadząca w swych ogromnych bibliotekach jałową mądrość 365 dni obiegu słonecznego. O, te poranki starcze, żółte jak pergamin, słodkie od mądrości jak późne wieczory! Te przedpołudnia uśmiechnięte chytrze jak mądre palimpsesty, wielowarstwowe jak stare pożółkłe księgi!

Sanatorium Pod Klepsydrą

 

Ach, dzień jesienny, ten stary filut-bibliotekarz, łażący w spełzłym szlafroku po drabinach i kosztujący z konfitur wszystkich wieków i kultur! Każdy krajobraz jest mu jak wstęp do starego romansu. jakże się świetnie bawi wypuszczając bohaterów dawnych powieści na spacer pod to zadymione i miodne niebo, w tę mętną i smutną, późną słodycz światła! Jakich nowych przygód dozna Donkiszot w Soplicowie? Jak ułoży się życie Robinsonowi po powrocie do rodzinnego Bolechowa? […]
W ciszy tych dni głębokich i pięknych zmieniała się niepostrzeżenie materia listowia, aż pewnego dnia stały drzewa w słomianym ogniu całkiem zdematerializowanych liści, w krasie lekkiej jak kwiat plewy, jak nalot kolorowych confetti – wspaniałe pawie i feniksy, które wstrząsnąć się tylko muszą i zatrzepotać, ażeby strącić to świetne, lżejsze od bibułki, wylinione i niepotrzebne już pierze.

Jesienna biblioteka

* Bruno Schulz: Druga jesień. W: Sklepy cynamonowe ; Sanatorium Pod Klepsydrą. – Wyd. 4. – Kraków : Wydaw. Literackie, 1993. – S. 217-218.


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/katalogi

w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp

Read Full Post »

[…] Musimy przyznać, iż [księgarnia] Ringelnatz & Co. była naprawdę mała, także w porównaniu z innymi małymi księgarniami. Mieściła się w suterenie zwróconej węższą stroną ku ulicy. Na zewnątrz reprezentowała ją wystawa przedzielona pośrodku przeszklonymi drzwiami. Wewnątrz po obu stronach i na wprost stały sięgające sufitu regały ciasno wypełni one książka, a w głębi po prawej znajdowały się dwa stopnie prowadzącej do herbacianej kuchni. […]

Takich księgarń już nie ma, powiedzmy sobie od razu. Dlatego tę książkę możemy nazwać tajemniczą baśnią o staroświeckiej księgarni, o książkach, o świecie fantazji, który poprzez książki łączy się ze światem rzeczywistym. I może jeszcze o tym, że warto czytać i kupować (i wypożyczać) nie tylko nowości z list bestsellerów.

Valerie wstała, odłożyła książkę, wyłączyła światło i głęboko wdychała aromaty cudownego gabinetu snów, zapachy wszystkich tych nowych i starych książek, woń spisanych w nich przeżyć i obietnic, przekleństw i przepowiedni, zapach rąk papierników, drukarzy i introligatorów, którzy tak starannie przy nich prac owali, i farb, którymi je wydrukowano, woń oleju, płótna, skóry, obwolut, nici, zakładek, i bibuł. W żadnej perfumerii nie potrafiliby z tych niezliczonych zapachów skomponować tak znakomitej mieszkanki jak ta, która wypełnia księgarnię, gdzie stare i nowe tytuły posortowano z ogromną miłością. Książka dostarcza także […] całkowicie zmysłowych doznań, jeśli na chwile przestanie się traktować ją jedynie jako nośnik wymyślonych treści. Książka jest syntezą sztuk.

Na półkach tej księgarni znajduje się, obok Kafki, Calviny, Pynchona…, jeden tytuł polskiego autora. Jaki? Polecamy uważną lekturę powieści…

*Thomas Montasser: Wyjątkowy rok /; z niem. przeł. Aldona Zaniewska. – Warszawa : Świat Książki, 2016.- S. 23-24, 45


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/katalogi

w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp

Read Full Post »

Michał Głowiński: Kładka nad czasemWizyta w bibliotece z początku lat 50. XX wieku – fragment książki Michała Głowińskiego „Kładka nad czasem„*. Jest to zbiór wspomnieniowej prozy, portret Miasteczka,w którym autor spędził lata dzieciństwa i wczesną młodość. W tomie tym opis biblioteki wypełnia osobny rozdział zakończony westchnieniem: „O gdzież jesteście, małe biblioteki, z lat dawno minionej, zamierzchłej wręcz, młodości!?”.

Mieściła się ona w czynszowej kamienicy, a przyznane jej schronienie pierwotnie miało być zapewne sklepem. Relatywnie dużym sklepem z właściwym miejscem sprzedaży i sporym zapleczem, w którym znacznej obfitości, stanowiło ono zatem miejsce doskonałe miejsce na magazyn książek. Nie wiem zresztą, jak wyglądało, bo dla nas, czytelników, było nieosiągalne, nie mieliśmy dostępu do półek […].

Przestrzeń, przeznaczona dla czytelników wymieniających książki, była niewielka, tak że kiedy równocześnie zbierało się ich kilku, powstawało wrażenie ścisku. Klienci ustawiali się wzdłuż lady, ogarniającej całą szerokość, dużych rozmiarów, to ona oddzielała miejsce przeznaczone dla nich od rejonu będącego królestwem pań bibliotekarek i, co oczywiste, półek wypełnionych książkami mniej lub bardziej szczelnie. To właśnie na tej ladzie znajdowały się katalogi ułożone w porządku alfabetycznym. W małym formacie, spięte metalowym łącznikiem, zawierały wypełnione ręcznie karty […]. Czytelnicy mogli brać je do ręki i szukać pozycji, po które przyszli. […]

Pamiętam wypożyczone z naszej miasteczkowej biblioteki książki również jako przedmioty. Tylko nieliczne były solidnie oprawione, fundusz przeznaczony na ten cel zapewne zawsze był niewielki. Ogromna ich część obleczono w szary, bardzo sztywny pakowy papier, a na grzbietach wypisane były wyraźnie czarnym tuszem sygnatury. […] Liczne egzemplarze, zwłaszcza te sprzed wojny, były mocno zniszczone, rozlatywały się, odciskały się na nich wieloletnie brudy niemytych rąk, strony były tak tłuste, że – jak ktoś orzekł – można na nich ugotować rosół. […] Szczególnemu zniszczeniu ulegały tomy najbardziej poszukiwane, a więc romanse i rzeczy mieszczące się w kategorii „coś lekkiego”, tym bardziej, że zaniechano wydawania takich powieści, jako godnych potępienia wytworów burżuazyjnej kultury, a dydaktyczne historyjki o wydobyciu węgla, wytopie stali czy produkcji cementu jako żywo lekkością się nie odznaczały (choć pozbawione były ciężaru gatunkowego).

Inna biblioteka, ale rzędy książek w szarym papierze zapewne podobne. (Foto: NAC).

Inna biblioteka, ale rzędy książek w szarym
papierze zapewne podobne.  (Foto: NAC).

*Michał Głowiński: Kładka nad czasem : obrazki z Miasteczka. – Kraków : Wydaw. Literackie, 2006. – S. 52-61.

Oprac. Ant. B.


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/katalogi

w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp

Read Full Post »

tibullus1„Niewierność” [Elegia I 6]

By zwieść mnie, wciąż przyjazne objawiasz oblicze,

Potem jednak biednemu niechętnyś, Amorze

Czemu srożysz się na mnie? Czy wielka to chwała,

że sam bóg na człowieka zastawił pułapki?

 

Autor tego cytatu, Tibullus (Albius Tibullus, 60-19 p.n.e) w starożytnym Rzymie był postacią znaną, przyjacielem Horacego. Dzisiaj jest poetą nieznanym przeciętnemu czytelnikowi. Ludwika Rychlewska w „Dziejach literatur europejskich” poświęca mu jeden akapit, sytuując poetę w nurcie „subiektywnej elegii erotycznej” i dodając, że „całe jego krótkie życie wypełniła miłość i poezja”**.

tibullus2W literaturze polskiej wpływy Tibullusa odnotowujemy w renesansie – trzeba tu przede wszystkim wskazać na łacińskie „Elegie” Jana Kochanowskiego. Polskie przekłady pojawiają się dopiero w XIX wieku. Od ostatniego przekładu całości dzieła poety minęło już prawie 30 lat – „Elegie” w przekładzie Jana Sękowskiego wydano w serii „Biblioteki Poetów” w roku 1987.

Natomiast w ubiegłym roku ukazało się zupełnie nowe tłumaczenie „Elegii miłosnych”. Obszerny wstęp i bardzo szczegółowe (i ciekawe!) przypisy sprawiają, że po książkę może sięgnąć każdy czytelnik. Elegie przetłumaczyła z łaciny, wstęp i przypisy sporządziła Aleksandra Arndt.  Wielu czytelników OBP zapewne zna to nazwisko. Nie tylko dlatego, że to już jej kolejna książka***. Debiutem książkowym Aleksandry Arndt była bowiem w 1999 r.  wydana przez naszą bibliotekę antologia poetycka „Zostanie po nas żółty słoń” >>>>

Jak widać, od tego czasu bardzo rozszerzyła się nasza poetycka okolica!

Oprac. Ant. B.

*Elegie miłosne / Tibullus ; przekł., wprow. i koment.  Aleksandra Arndt. – Kraków : Homini : Tyniec, 2015. Książka w naszym katalogu >>>>

**Dzieje literatur europejskich / pod red. Władysława Floryana. T. 1, Literatura rzymska / napisała Ludwika Rychlewska. – Warszawa : PWN, 1979. S. 272.

*** Poprzednia to: Łacina umarła, niech żyje łacina! : Wilfried Stroh / tł. z jęz. niem. Aleksandra Arndt ; wstęp Elżbieta Wesołowska. Antyk u Tuwima / Aleksandra Arndt. – Poznań, 2013.


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/katalogi

w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp

Read Full Post »

Hłasko: WilkPrzy tych ulicach krzywych i prostych, idących z góry na dół i z dołu do góry, długich i krótkich, prowadzących od jednej bidy do drugiej, w tym całym pokurczonym labiryncie głodu stały domki i domy rozmaite. Domy chwackie i bogackie, murowane, przemawiające do oka solidną czerwienią cegły, stawiane pod winkiel i pion staranną rzemieślniczą ręką, i drewniane, krzywe chałupiny stojące z boku: zastrachane i jakby zawstydzone takim sąsiedztwem, a na ostatku jeszcze ni to domy, ni to budy, sklecone byle jak i nie wiadomo z czego, połatane blachą i skrawkami papy znalezionej na budowie, po prostu czort wie co, najeżone nieprzyjaźnie zardzewiałymi rurami od piecyków. I to stojące gdzie? Jak na pusty śmiech i urągowisko – przy ulicy Potockiej, ulicy, zdawało się z nazwy – hrabiowskiej.*

To jeden z początkowych fragmentów powieści Marka Hłaski, która w bibliografii pisarza pojawiła się niedawno. I jest przykładem na to, że nadal biblioteki są miejscami, w których można dokonać ciekawych odkryć.

„Wilka” odkrył, wtedy jeszcze student, Radosław Młynarczyk:

W ramach pracy dyplomowej na gdańskiej polonistyce chciałem przygotować krytyczne wydanie „Sonaty marymonckiej”. To nieukończona powieść Marka Hłaski, publikowana we fragmentach w czasopismach w Hłasko: Wilklatach 50., ale w całości wydana dopiero po jego śmierci na podstawie posiadanych przez matkę pisarza rękopisów. Przeglądając katalog Ossolineum, gdzie przechowywane są wszystkie papiery po pisarzu, natrafiłem na aż sześć różnych maszynopisów opatrzonych tym tytułem. W swojej pracy postanowiłem wykazać, czym się te wersje różnią. I w tym celu dwa lata temu pojechałem do Wrocławia.
Na miejscu okazało się, że biblioteczny opis jest błędny, a trzy z sześciu maszynopisów zawierają zupełnie inną powieść.
(Z wywiadu dla Harpers Bazaar)

Po z górą 60 latach od jej napisania wydawnictwo Iskry wydało dwie wersje powieści: popularną (opatrzoną obszernymi przypisami) i naukową, która zawiera, poza samą powieścią, wstęp historycznoliteracki wyjaśniający genezę Wilka. Jest też próba określenia miejsca książki w nurcie literatury socrealistycznej.

Twórczość Marka Hłaski była tematem niedawnego spotkania w Dyskusyjnym Klubie Książki. Czy „Wilk” spodobał się dyskutantkom? Gabriela Kansik pisze tak:

[…] Dla mnie ta książka to zetknięcie z ciemną stroną życia. Zwróciłam uwagę oczywiście na  polityczną poprawność tej pozycji w ukazywaniu rzeczywistości tamtych czasów, nawet obraz Dziadka Stalina mnie specjalnie nie zbulwersował (swego czasu zaczytywałam się w utworach typu „Timur i jego drużyna” Arkadego Gajdara czy „Opowieść o prawdziwym człowieku” Borysa Polewoja). Poruszył mnie natomiast opis życia mieszkańców Marymontu. Beznadzieja. Bezsilność. Wegetacja. Zezwierzęcenie. Obraz życia jałowego, pozbawionego wyższych uczuć, umniejszonego do naturalistycznej walki o przetrwanie. Hłasko stworzył świat ohydny, odrażający i odstręczający, a przy tym monotonny, wręcz nudny w swej koszmarnej nicości. Bardzo jednostronny, bo tylko okropny. Autor zdecydowanie przesadził, przedstawiając tylko tę „wykrzywioną tragicznie twarz” życia. „Bo tutaj człowiek już za życia zapomina, że żyje i że jest człowiekiem” –  podsumowuje, jakby Marymont i okolice były przedsionkiem piekła. […]
Dla mnie jednak ta powieść to przede wszystkim utwór o utracie młodzieńczych marzeń w zetknięciu z prozą życia.**

*Marek Hłasko: Wilk >>>>

**Z recenzji autorstwa Gabrieli Kansik. Recenzja w całości tutaj >>>>


www.bibliosfera.olesno.pl

w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp
www.bibliosfera.olesno.pl/dkk

Read Full Post »

Older Posts »