Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Gabriela Kansik’

Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi
a ziemia trwa po wszystkie czasy.”
(Księga Koheleta)

            Drach. Co znaczy „drach”? Skąd to słowo? To pytanie nasunęło mi się jeszcze przed lekturą powieści Szczepana Twardocha, współczesnego polskiego publicysty i pisarza, autora „Morfiny” i wydanego w ubiegłym roku „Króla”. Chcąc uzyskać odpowiedź na moje pytanie, sięgnęłam po książkę. Interesującą, choć wymagającą. Okazuje się, że Drach to potwór, smok, krwiopijca i pożeracz ludzkich ciał, tym bardziej przerażający, że choć wszechwieczny i wszechwiedzący, to wciąż beznamiętny, obojętny i nieczuły. Można go kojarzyć – tak mi się wydaje – z Ziemią, można z Historią, można z Czasem… Przy tym Drach to filozof szukający odpowiedzi na pytania o sens życia, o dzieje duszy ludzkiej po śmierci człowieka, o istotę człowieczeństwa.  Drach to stoik i cynik jednocześnie, ten, który zna Przeszłość i Przyszłość, a prezentuje w sposób chłodny i wyważony Teraźniejszość. Teraźniejszość trwającą w tym, co już minęło i w tym, co dopiero nadejdzie… W „Księdze Koheleta” czytamy: „To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie, więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem”. Podobne pojmowanie czasu dostrzec można w powieści „Drach”. Utwór wydany został w grudniu 2014 roku. Autor otrzymał za nią Nagrodę Fundacji im. Kościelskich. Powieść znalazła się też w finale Nagrody Literackiej Nike.

  Tytułowy Drach wizualizuje pewien wycinek rzeczywistości wyjęty jakby przypadkowo z trzewi jego jestestwa i buduje historię kilku pokoleń rodzin Magnorów, Czoików, Bielów, Gemanderów, a także innych mieszkańców podgliwickich miejscowości. Bezosobowo prowadzona narracja pozwoliła na obiektywizację ukazywanego świata przedstawionego, na bardzo suche relacjonowanie trudnych losów ludzi pogranicza. „W tym samym czasie, tylko dziewięćdziesiąt trzy lata wcześniej…” –  to sformułowanie w różnych wariantach powtarzające się w powieści  podkreśliło analogię problemów egzystencjalnych w różnym czasie, ukazało ciągłość losów ludzkich w ich zmienności i tylko pozornej ich inności. Bardzo spodobał mi się ten sposób narracji, heroizujący wielkość trudu człowieka i znikomości jego możliwości wobec nieuniknioności śmierci. Za „Księgą Koheleta” można zapytać: „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?”.

Powieść „Drach” przedstawia zwykłe dzieje zwykłych ludzi, obywateli Górnego Śląska. Codzienność mieszkańców pogranicza polsko-niemieckiego nierozłącznie związana była z poszukiwaniem własnej tożsamości i przynależności narodowej, ale przede wszystkim z dokonywaniem trudnych wyborów życiowych. Polskość, niemieckość, śląskość to pojęcia, które jak bumerang wracają w tej książce. Udało się autorowi pokazać, że tak naprawdę ważne decyzje podejmowane były w różnorodny sposób, świadomy, lecz równie często nieuświadomiony, raczej intuicyjny, podświadomy, a nawet zupełnie przypadkowy. Wielka Historia wchodziła w życie zwykłych ludzi i zmuszała, nie pytając ich o zdanie, do udziału w niej. Josef Magnor to niemiecki żołnierz pierwszej wojny światowej oraz polski powstaniec. Jest Ślązakiem, Niemców nie nienawidzi. Wojciech Czoik jest Ślązakiem, ale Niemców nienawidzi. „Ma trzech starszych braci – Ericha, Friedricha i Heinricha, i z całej czwórki tylko on został Polakiem”, „bo tak sobie postanowił”. Gela Czoik, później Magnor, doskonale wiedziała, że o niektórych sprawach się nie mówi i mówić nie wolno. Nikodem Gemander, przedstawiciel najmłodszego pokolenia, już zupełnie nie rozumiał, o co chodzi z tą polskością czy niemieckością, a gwarę śląską po trosze tylko znał. Pogmatwane koleje życiowe bohaterów naznaczone są tragizmem, bo tragiczna była dola pogranicza śląskiego, gdzie należało udowadniać własną polskość lub niemieckość w zależności od okoliczności i chwili.

(więcej…)

Reklamy

Read Full Post »

Henry James (1843-1916) to pisarz amerykański, krytyk i teoretyk literatury, określany dziś jako reprezentant realizmu psychologicznego oraz prekursor nowoczesnej dwudziestowiecznej powieści. Jego twórczość zapowiadała m.in. takie zjawiska, jak strumień świadomości czy nouveau roman. Pochodził z nowojorskiej rodziny intelektualistów (ojciec był filozofem i teologiem, brat – wybitnym filozofem). Zafascynowany Europą w zasadzie spędził w niej całe dorosłe życie. Dwa odmienne światy, Ameryki i Europy, opisywał James w swoich utworach, szczególnie tych z lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Swoją drogą ciekawa jest owa fascynacja europejskością i Europą (pisarz mieszkał w Rzymie, Paryżu, by ostatecznie osiąść w Londynie). Poszukiwanie innego miejsca do życia to chyba zjawisko powszechne, i teraz, i wtedy. Henryk Sienkiewicz, polski pisarz realista, trzy lata tylko młodszy od Jamesa, wędrował m.in. po Ameryce, by tam odnaleźć twórcze aspiracje. Szukał ich w tej samej dalekiej Ameryce, którą James uznał za niezbyt przychylną dla wszelkich działań artystycznych. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma? Być może… Twórczość Henry’ego Jamesa dzieli się obecnie na trzy okresy. Utwór „Echo” pochodzi z okresu pierwszego (lata 70-te i 80-te XIX wieku), gdy James podejmował tematykę konfrontującą amerykański styl życia z europejskością.

Wiek XIX… Dla nas dzisiaj – anachroniczny. Niby niezbyt odległy, a jednak tak bardzo nieprzystający do współczesności. Przede wszystkim w sferze mentalnej. Trudno nam obecnie zrozumieć sposób myślenia ludzi tej epoki, pojąć ich obyczajowość, sposób interpretowania zastanej rzeczywistości. Nawet rozumiejąc odmienność warunków życia, wychowania, dziwią czytelnika naszego wieku wątpliwości natury moralnej, z jakimi zmagali się wtedy mieszkańcy Paryża czy Nowego Jorku… Wydaje się dzisiaj nieprawdopodobne, jak odmienny był wówczas pogląd na rolę kobiety w społeczeństwie, jak inne było podejście do sprawy zawierania małżeństw, nierówności społecznej, mezaliansu… Stykając się z książkami Jamesa, uświadamiamy sobie ponadto, jak odmienny już wtedy był świat starej skostniałej Europy i zamorskiej  „nowej” Ameryki…

„Echo” to ciekawy przykład zetknięcia się tych dwu światów w latach osiemdziesiątych XIX wieku. Do Paryża przyjeżdża bogata rodzina amerykańska. Ojciec i dwie córki. Starsza – niezbyt urodziwa – przyjmuje rolę opiekunki swej młodszej pięknej siostry. Rolę przewodnika obu sióstr po pełnym cudów mieście świateł pełni dziennikarz – europejski korespondent „Echa” – amerykańskiego brukowca, jak powiedzielibyśmy dzisiaj – George Flack.

(więcej…)

Read Full Post »

Twórcą pojęcia „arche” jako zasady bytu, początku, źródła wszechrzeczy był filozof grecki Anaksymander z Miletu żyjący na przełomie VII i VI wieku p.n.e. Owego arche szukali starożytni filozofowie przyrody, obserwując świat i zjawiska w nim zachodzące. Tales z Miletu (VII/VI p.n.e.) twierdził, że początkiem wszechrzeczy jest woda, Anaksymenes z Miletu (VI p.n.e.) uważał, że to powietrze pełni tę rolę, Heraklit z Efezu (VI/V p.n.e.) upatrywał arche w ogniu, a Ksenofanes z Kolofontu (VI/V p.n.e.) dowodził, że zasadą bytu jest ziemia. Odmienne te stanowiska starał się pogodzić Empedokles z Akragas żyjący w Vwieku p.n.e. Głosił, że arche tworzą cztery żywioły świata: woda, powietrze (eter), ogień i ziemia. Teoria Empedoklesa zakładała, że z mieszaniny czterech podstawowych – wiecznych i niezmiennych – składników („korzeni”), czyli „pierwiastków wszechświata” rodzą się bardziej złożone formy materii podlegające procesom powstawania i rozpadu, mieszania się i wymiany tego, co pomieszane.

    Do teorii Empedoklesa nawiązała Katarzyna Bonda, najpopularniejsza autorka powieści kryminalnych w Polsce – jak głosi informacja na skrzydełku okładki Lampionów. Jest ona autorką serii „Cztery żywioły Saszy Załuskiej”, w skład której wchodzą tytuły: Pochłaniacz, Okularnik, Lampiony oraz Czerwony pająk. W swej tetralogii kryminalnej pisarka zastosowała podobną technikę jak starożytny filozof – połączyła w jedność żywioły rządzące światem i życiem głównej bohaterki: eteryczność zapachu (Pochłaniacz), krwiożerczość ziemi (Okularnik), bezwzględną ostateczność ognia (Lampiony) oraz wodę (jeszcze nieokreśloną – bo część czwarta dopiero się tworzy). Przy czym słowem-kluczem jest tu pojęcie: mieszanina… Życie bowiem głównej bohaterki cyklu powieściowego to melanż dobrych i złych chwil, wzlotów i upadków, mądrych wyborów i nieprzemyślanych decyzji… Jak, wydaje się, życie każdego człowieka…

Sasza Załuska to kochająca mama kilkuletniej córeczki Karoliny (w powieści Lampiony Karolinka ma lat dziewięć), kobieta zagubiona, próbująca uporządkować swoje życie osobiste, znaleźć miłość i stabilizację. Jest to osoba bardzo silna, potrafiąca walczyć z przeciwnościami losu i własnymi demonami, wyleczona alkoholiczka, jednostka zdeterminowana, wytrwała i konsekwentna. Jest również utalentowaną profilerką przygotowującą portrety psychologiczne zbrodniarzy, bezwzględną i bezkompromisową w swej walce ze złem, wreszcie to pracowita, obowiązkowa i nieugięta w realizowaniu zamierzeń profesjonalistka pracująca w policji. Jest wrażliwa i bezkompromisowa, ambitna, twarda, a przy tym niepewna własnych wyborów, jest nieokiełznana jak sama natura jest nieprzewidywalną, a przez to jest postacią bardzo interesującą. I prawdziwą. W trzeciej części cyklu jej sytuacja życiowa wydaje się stabilizować. Łapie drugi oddech… Otrzymuje nowe zadanie do wykonania. I wyjeżdża do Łodzi.

(więcej…)

Read Full Post »

Miło nam poinformować, że główną nagrodę w całorocznym konkursie na recenzję pt. „Klubowicze do klawiatur!” za rok 2016 otrzymuje Pani Gabriela Kansik z DKK w Oleśnie. Jury składające się z pracowników Instytutu Książki postanowiło przyznać nagrodę klubowiczce z województwa opolskiego za pogłębione spojrzenie na czytane przez siebie lektury wyrażające się w starannych i przemyślanych recenzjach.*


Gratulujemy!
Czytelników zapraszamy do przypomnienia sobie nagrodzonych recenzji
– klik: http://bit.ly/2mPMZdq

*Informacja Instytutu Książki o wynikach konkursu


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/katalogi

w.bibliotece.pl/community/libraries/oleskabp

Read Full Post »

Ilona Wiśniewska, urodzona w 1981 roku prószkowianka spod Opola, z zawodu polonistka i fotografka, związała swe życie z Norwegią, z północną Norwegią. Od 2010 r. mieszka na Spitsbergenie, rodzina jej męża – Birgera Amundsena – pochodzi z Finnmarku, północno-wschodniej części  ojczyzny Nansena. O tych miejscach, znanych Wiśniewskiej z autopsji, opowiadają napisane przez nią do tej pory książki. A napisała ich dwie… Pierwsza z nich to reportaż zatytułowany „Białe. Zimna wyspa Spitsbergen”. Za tę książka (ukazała się w 2014 roku) autorka została nominowana do Nagrody Newsweeka im. Teresy Torańskiej i do tytułu Kobiety Roku 2015 w plebiscycie portalu wp.pl. Druga książka, opatrzona tytułem „Hen. Na północy Norwegii”, wydana została przez Wydawnictwo „Czarne” w 2016 roku. Wiśniewska na co dzień współpracuje z „Polityką”, regularnie publikując na jej łamach swoje reportaże, oraz z pismami podróżniczymi.

Hen„Hen. Na północy Norwegii” to historia największego okręgu administracyjnego Norwegii, rozciągającego się w północno-wschodniej części tego kraju graniczącego od południa z Finlandią, od wschodu z Rosją, a od zachodu z norweskim okręgiem administracyjnym Troms. Przedstawiając miejsce, które uczyniła bohaterem swego reportażu, autorka stwierdza: „Dla przyjezdnego Finnmark to największy i najrzadziej zaludniony region Norwegii, rozciągnięty wzdłuż wybrzeża Morza Barentsa, za kołem podbiegunowym. (…) Finnmark to pięć fiordów … (…) Finnmark to garstka ludzi, ryby i renifery, kamień na kamieniu, bezwzględne morze, zimne lato, surowa zima i wiatr, który mąci świadomość.” Finnmark to także, jak dowiedzieć się można w trakcie lektury, swoisty tygiel narodowościowy: mieszkają tam Norwegowie, ale przede wszystkim Saamowie, Kwenowie, Finowie, Szwedzi, Pomorcy, kolscy Norwedzy, którzy wrócili z kolonizacji rosyjskiej strony granicy oraz przybysze z obcych krajów (bardziej lub częściej!  mniej serdecznie przyjmowani przez „miejscowych”). Książka o Finnmark opowiada więc o ludziach – twardych, zahartowanych, nieufnych wobec obcych, o okrutnej często, choć urokliwie egzotycznej północnej przyrodzie, o  trudnej teraźniejszości i tragicznej przeszłości tej krainy. Podzielona jest na trzy części. Bohaterem pierwszej uczyniła autorka Iberta Amundsena, 90-letniego tuziemca. Życie jego i jego rodziny obrazuje los mieszkańców całego regionu. Druga część poświęcona została historii rdzennej ludności tych obszarów, czyli Saamom (lub jak chcą Szwedzi – Lapończykom). Trzeci rozdział przedstawia bardzo trudną, rzec można nawet beznadziejną współczesność Finnmarku.

(więcej…)

Read Full Post »

Michel Houellebecq  jest dzisiaj najbardziej znanym współczesnym autorem francuskim. Jego książki tłumaczone na ponad 40 języków wywołują poruszenie zarówno wśród krytyki literackiej, jak i całej rzeszy czytelników. Zarzuca mu się epatowanie nihilizmem moralnym, nawoływanie do nienawiści skierowanej wobec całej ludzkości, jednostki, rasy, religii, budowanie jednoznacznego wizerunku kobiety jako obiektu seksualnego, manipulowanie światem uznanych wartości, występowanie przeciw autorytetom. Nazywa się go skandalistą, prowokatorem, a także mizantropem i mizoginem. Czy słusznie? Z pewnością styl życia, wypowiedzi do prasy, kontrowersyjne zachowanie pisarza tłumaczą niektóre choćby z tych ocen, ale Houellebecq to przede wszystkim doskonały, inteligentny, przewidujący obserwator współczesnej rzeczywistości oraz znakomity pisarz. Nic zatem dziwnego, że jego książki są tak bardzo popularne na całym świecie.

Naprawdę nazywa się Michel Thomas. Urodził się w 1956 roku. Jest powieściopisarzem, eseistą, poetą (wydał kilka tomików bardzo osobistych, wręcz intymnych wierszy), a także autorem piosenek. Nieszczęśliwe dzieciństwo,  w którym pozbawiony był  poczucia bezpieczeństwa i miłości, dwa nieudane małżeństwa (rozpad pierwszego zakończył się dla niego głęboką depresją i pobytem w szpitalu psychiatrycznym), brak kontaktu z jedynym synem oraz walka z matką (w 2008 r. pod pseudonimem Lucie Ceccaldi opublikowała ona autobiografię, w której przedstawiła syna jako zimnego, neurastenicznego potwora) naznaczyły jego twórczość, wpłynęły na postrzeganie świata i człowieka. Z wykształcenia jest inżynierem agronomii. W latach 2000 – 2012 mieszkał poza granicami Francji, najpierw w Hiszpanii, później w Irlandii.

Wydał sześć powieści. Każda jest inna i jednocześnie taka sama. Każda wywołała wielką dyskusję po swoim ukazaniu się. Każda buduje pesymistyczną wizję świata i kondycji współczesnego człowieka. Każda ukazuje człowieka jako samotnika kierowanego seksualnymi impulsami, marzącego o szczęściu, lecz marzenie owo ukrywającego pod maską cynizmu. W swoich powieściach opowiada o świecie wielkich korporacji, środowisk naukowych, związanych ze sztuką i biznesem, zwracając uwagę na nihilizm i bezsens wszelkiego działania jednostki. Wieszczy wręcz rozpad znanego świata i koniec obecnej cywilizacji. Dwie jego powieści zostały zekranizowane.

Uległość  „Uległość” to ostatnia powieść Houellebecqa. Ukazała się 7 stycznia 2015 roku, w dniu zamachu na redakcję „Charlie Hebdo”, w którym zginął jego przyjaciel. Jest to, najogólniej mówiąc, futurystyczna opowieść o losach Francji (a więc – jak można mniemać – i Europy) z elementami fikcji politycznej. Rzecz dzieje się w nieodległej już tak bardzo przyszłości, bo w 2022 roku i dotyczy wyborów prezydenckich i przejęcia władzy przez tzw. Bractwo Muzułmańskie, czyli partię islamistyczną. Ukazuje przyczyny zwycięstwa tej siły i mechanizmy przejmowania przez nią kolejnych dziedzin życia w kraju. Wskazuje na nieuchronność takiej wizji rzeczywistości (wobec obecnych wydarzeń politycznych we Francji wręcz profetycznej, chciałoby się rzec). (więcej…)

Read Full Post »

„Życie jest darem.
Otwórz go.”

Pan Ibrahim i kwiaty Koranu Książki Erica-Emmanuela Schmitta to swoiste antidotum na lęk i zło współczesnego świata. Są to książki czytane, tłumaczone na wiele języków obcych, bardzo popularne. Niosą nadzieję. Pozwalają oswoić się z trudnymi zagadnieniami egzystencjalnymi, takimi jak śmierć, choroba, kalectwo ciała i  duszy… Czasami Schmitt nazywany jest „lekarzem duszy” właśnie, bo w swych utworach porusza ważkie sprawy w bardzo przystępny sposób, bo rozprawiając o miłości, małżeństwie, muzyce, śmierci tłumaczy na nowo świat, powoduje, że czytelnik odkrywa w tym świecie piękno, dobro, radość. Mówiąc o tak fundamentalnych wartościach, przekonuje o sensie istnienia i uczy akceptacji rzeczywistości.

Eric-Emmanuel Schmitt to filozof i nauczyciel filozofii, ale przede wszystkim to pisarz. Jak sam o sobie mówi, najpierw jest dramaturgiem, później eseistą, na końcu prozaikiem, autorem powieści. Na świecie znany jest przede wszystkim jako autor dramatów. Jego sztuki wystawiane są na scenach teatralnych w ponad czterdziestu krajach. W  Polsce wystawiono m.in. jego dramat „Małe zbrodnie małżeńskie” (wielokrotnie, na scenach różnych miast). Jest także scenarzystą. Na podstawie jego scenariusza powstał m.in. poruszający film „Oskar i Pani Róża” (będący filmowym wcieleniem najsłynniejszej powieści francusko-belgijskiego twórcy). W zasadzie każda powieść, ba, każdy utwór Schmitta jest prawdziwym majstersztykiem, cenną muszelką, która więzi w sobie uniwersalną treść i finezyjną formę, filozoficzną mądrość życiową i naiwność typowo dziecięcego postrzegania rzeczywistości. (więcej…)

Read Full Post »

Older Posts »