Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Roma Ligocka’

W książce odnajdujemy ten dawny świat, świat anachroniczny dla dzisiejszego młodego pokolenia, po trosze już zapominany przez pokolenie starsze, znające go z autopsji. Świat odmienny od współczesności, praktycznie we wszystkich aspektach.
Na stronach Instytutu Książki Gabriela Kansik z oleskiego Dyskusyjnego Klub Książki recenzuje „Dobre dziecko” Romy Ligockiej.

Roma Ligocka: Dobre dziecko

„Przeszłość zachowana w pamięci staje się częścią teraźniejszości”
Tadeusz Kotarbiński

Najnowsza powieść autorki ukazała się w 2012 r. Utwór, który skłania do refleksji, pobudza do dyskusji, pozostaje w pamięci. To rzecz o córce i matce, o czasie dorastania, dojrzewania. O czasie trudnym dla młodziutkiej dziewczyny. Scharakteryzować trzeba by ten okres jako czas zwątpienia i niepewności, czas niewiary w siebie, w dorosłych, we własne sądy. Ale dorastanie to okres trudny także dla najbliższych, w fabule powieściowej – dla matki głównej bohaterki i narratorki jednocześnie. Okres niewiary we własne metody wychowawcze, siłę przekonywania, przykład własnego życia. Porusza więc autorka w swej powieści sprawy trudne w każdym czasie i każdej rzeczywistości. Wchodzenie w dorosłość dziecka jest przeżyciem traumatycznym dla całej rodziny: matki, a także bliższych i dalszych krewnych. Wtedy ranić siebie nawzajem jest bardzo łatwo, wtedy oczekiwania względem siebie są często wręcz niemożliwe do spełnienia, wtedy najczęściej dochodzi do konfliktów i nieporozumień.  A jakoś trzeba ten czas przeżyć…

Dla mnie frapujące w tej książce jest jednak jeszcze coś innego. Wydarzenia rozgrywają się w latach pięćdziesiątych wieku dwudziestego, retrospektywnie przenosimy się w czasy drugiej wojny światowej, a pamiętnik babci narratorki ukazuje końcówkę lat dwudziestych. I w książce odnajdujemy ten dawny świat, świat anachroniczny dla dzisiejszego młodego pokolenia, po trosze już zapominany przez pokolenie starsze, znające go z autopsji. Świat odmienny od współczesności, praktycznie we wszystkich aspektach. Odmalowuje realia życia tamtych czasów, odmienną od współczesnej obyczajowość, inny niż dzisiaj sposób myślenia ludzi żyjących w tamtej rzeczywistości. I to jest niezwykle zajmujące.

W pamiętniku babci ze strony matki narratorki poznajemy świat przedwojenny i codzienne życie bogatej żydowskiej rodziny. Są to czasy, gdy głową rodziny jest mąż i ojciec, a kobieta pozostaje „przy mężu”, prowadzi mu dom, wychowuje dzieci, zajmuje się służbą. Czasy, gdy ważnym jest wydawanie dyspozycji do podawania posiłków, ciekawe przepisy kulinarne stają się bogactwem kobiety, a wyjazd z dziećmi do kurortu, najlepiej nad morze bądź w góry dla „powietrza”, interesującą odmianą w życiu. Czasy bywania i organizowania przyjęć i rautów, spacerów w modnych miejscach miasta dla pokazania się, wielkich balów i skromniejszych potańcówek, by młodzi mogli się poznać, a starsi poplotkować. Ciekawy świat hołdujący tradycji, czerpiący z przeszłości, jasno widzący przyszłość.

Czas wojny… Ukazywany jest w powieści niejako przy okazji, we wspomnieniu, w nagłym przebłysku świadomości. A jednocześnie stale jest obecny, odczuwamy go w powojennym życiu codziennym bohaterów.  Główna bohaterka pochodzi z rodziny żydowskiej. Przeżyła wojnę i horror holocaustu. I choć była wtedy małym dzieckiem, doskonale pamięta nawet teraz, już po wojnie, stale towarzyszący jej strach przed śmiercią, długie nużące godziny spędzone na ukrywaniu się, nieustanną konieczność zachowywania milczenia, wreszcie woreczek z trucizną, którą trzeba byłoby zażyć, gdyby mama tak kazała… Nic dziwnego, że jeszcze kilka i kilkanaście lat po wojnie tę niewinną ofiarę wojny nawiedzają nocne koszmary, które przywołują grozę tamtych strasznych dni.

I wreszcie czasy powojenne. Narratorka jest nastolatką, żydówką, która bardziej chce mieć choinkę w domu niż świętować Jom Kippur, a w szkole jej ulubionymi przedmiotami są język polski i religia. W powieści ukazana jest jej historia, ale także historia pokolenia, które przeżyło koszmar wojny, pokolenia, które przeżyło holocaust, pokolenia, które pragnęło na nowo odnaleźć swoje człowieczeństwo. Trudne to były lata, te lata zaraz po wojnie i troszkę później…  bieda, kolejki w sklepach, zdobywanie towarów, czas darów UNRRY, paczek z zagranicznymi towarami niemalże jak z kosmosu. Czas, gdy wszystko trzeba było załatwiać – mieszkanie samodzielne, bez nakazanych sublokatorów, żywność, tę podstawową z tzw. kartek i tę bardziej luksusową ze wsi od pokątnych handlarzy czy z pchlich targów z zagranicznym towarem, pracę, bo przecież z czegoś trzeba żyć. Czas, gdy można było zostać aresztowanym nie wiadomo za co, gdy najbliżsi nie wiedzieli, gdzie aresztowana osoba przebywa ani o co jest oskarżona. Czas, gdy nie można było swobodnie wyjechać za granicę kraju. Podania o wyjazd, odmowy, pozwolenia, wizy na pobyt czasowy, inwigilacje rodziny… Wstrząsający jest obraz opisany w książce. 15-letnie dziewczę otrzymuje wezwanie do stawienia się w Urzędzie Bezpieczeństwa, by złożyć doniesienie na własną matkę, która legalnie wyjechała na trzymiesięczny pobyt do Austrii. To się w głowie nie mieści. Dzisiaj, gdy podróże stały się częścią codzienności, a wielką „niesprawiedliwością” jest konieczność załatwiania wizy na wyjazd do USA! No cóż, odmienna rzeczywistość – powie ktoś. Ano tak. To były przecież czasy stalinizmu, budowania socjalizmu, obrachunków z czasem wojny…

Roma Ligocka: Dobre dzieckoOdmienna od dzisiejszej była obyczajowość tamtej epoki. Wydarzenia rozgrywają się w Krakowie, nie prowincjonalnej mieścinie, ale mieście pretendującym do rangi przewodnika w świecie kultury i nauki… Jednak romans z żonatym mężczyzną skazywał kobietę, ba! całą jej rodzinę, na obmowę, plotki, ostracyzm towarzyski. Jakżeż to odmienne od współczesnej doby wolności seksualnej, rozwodów i niezalegalizowanych związków! Młoda wdowa nawiązała romans z żonatym mężczyzną i cierpi, bo jej ukochany, notabene były więzień kilku obozów koncentracyjnych pragnący odnaleźć w życiu trochę miłości, nie chce odejść od niekochanej żony i dziecka. Cierpi nie tylko kobieta, cierpi również jej córka, z którą koleżanki nie chcą utrzymywać kontaktów, bo zabraniają im tego ich rodzice. Nie twierdzę, że obecnie dzieci rozwiedzionych, samotnych rodziców nawiązujących nowe związki nie cierpią, ale nikt nie wytyka ich palcami, nikt nie karze ich za winy rodziców. Jeszcze inna bulwersująca scena w książce. Czasy już późniejsze, bohaterka zdaje maturę i tuż przed otrzymaniem świadectwa dojrzałości do szkoły dociera anonimowy list, w którym ktoś pisze, że absolwentka nie zasługuje na to świadectwo. Dyrekcja szkoły nie ignoruje listu, wzywa młodą dziewczynę do szkoły, przeprowadza z nią rozmowę, ostatecznie wręcza jej świadectwo, ale na osobności, niemalże w ukryciu, wstydliwie… Nie do uwierzenia. Dzisiaj niemożliwe. A metody wychowawcze… Jakże odmienne od współcześnie propagowanych. Przede wszystkim dziecko musiało być posłuszne rodzicom i nauczycielom, w ogóle dorosłym. Nie miało prawa do własnego zdania, musiało wykonywać autorytatywnie wydawane polecenia. Z dzieckiem się nie rozmawiało. Nawet o sprawach dlań ważnych. Sprawy dorosłych były ich sprawami, dziecko miało zająć się swoimi sprawami. Dzieci się nie uświadamiało. O sprawach płci dziecko nastoletnie nie wiedziało prawie nic, tyle co pokątnie koleżanki wyszeptały na przerwach w szkole. Dziecko traktowane było z góry, dorośli decydowali, co dla dziecka jest dobre. I następna odrażająca, wstrząsająca scena z książki… Młodą nastolatkę doświadczona pani pedagog pragnie zmusić do jedzenia. Rozbiera ją więc przed grupą rówieśników, demonstrując, jaka jest chuda, narażając na ośmieszenie i drwiny. Znów nie do pomyślenia dzisiaj, gdy o anoreksji słyszeli wszyscy, a każde dziecko rozumie, że nie wolno deptać jego godności osobistej.

I tak można by było mnożyć kolejne przykłady fascynującej rzeczywistości obcego dla współczesności świata. A gdy uświadomić sobie, iż ten obcy świat to wcale nie taka znowu odległa przeszłość (nie minęło przecież nawet sto lat od najdawniejszych wydarzeń ukazanych w książce), to tym bardziej zadziwia pęd życia i zmiana sposobu myślenia człowieka. I dobrze się stało, że Roma Ligocka ten świat, to minione życie przywołuje. Trzeba pamiętać, by nie popełniać znanych już błędów, trzeba wiedzieć, by unikać błędów innych, trzeba czuwać, by nie trzeba było cierpieć… Ażeby pamiętać, trzeba przypominać. Często…

Pierwszoosobowa narracja jest bardzo sugestywna, książkę czyta się jednym tchem. Czasami tylko trzeba odetchnąć, bo ładunek emocjonalny, który przynoszą kolejne stronice, jest zbyt wielki, a napięcie zbyt wysokie… Na pewno po tę książkę warto sięgnąć. Jest wstrząsająca, uczy, zachęca do zastanowienia… Polecam.

Gabriela Kansik
Dyskusyjny Klub Książki
Oleska Biblioteka Publiczna

Recenzja na stronach Instytutu Książki>>>

Książka w naszym katalogu >>>


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/dkk

Reklamy

Read Full Post »

„Dobre dziecko”, najnowsza książka Romy Ligockiej, będzie tematem najbliższego spotkania w Dyskusyjnym Klubie Książki. Zapraszamy do czytania i na spotkanie klubu.


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/dkk

Read Full Post »

DKK 16 IV 2013

Kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki 16 kwietnia (wtorek), godz. 17.30. Tematem głównym będzie książka „Dobre dziecko” Romy Ligockiej.


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/dkk

Read Full Post »