Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Wojciech Jagielski’

Książka Wojciecha Jagielskiego „Wypalanie traw” z całą pewnością warta jest przeczytania. Zachęca do przemyśleń, uczy tolerancji dla odmienności poglądów, ma wielką wartość poznawczą.

Wypalanie traw

Jest to utwór o  RPA, o walce, o rewolucji, o segregacji rasowej i narodowościowej, o historii i teraźniejszości. Jest to książka o ludziach wyznających odmienne poglądy, białych i czarnych, Murzynach, Burach i Brytyjczykach, utwór o E. Terre’Blanche’u, o R. Boardmanie, o T. Lerefolo i o H. Malanie, a także o wielu innych, których losy dotyczyły wielkiego wydarzenia na południu Afryki – odejścia od polityki apartheidu. Tytuł, moim zdaniem, jest bardzo adekwatny do treści utworu. I choć autor wskazuje, że wypalanie traw to po prostu zabieg agrotechniczny, jeden z elementów krajobrazu tego odległego państwa, myślę, że można ten tytuł odczytać również metaforycznie, jako nawiązanie do opisywanych wydarzeń.

Wypalano trawy, by oczyścić ziemię z chwastów, uporządkować ją, przygotować na nowo do rodzenia.

Takim czyszczeniem był niewątpliwie przewrót w Afryce Południowej… Obalenie dominacji rasy białej, nadanie praw ludności czarnej. Zerwanie z polityką apartheidu w sferze metaforycznej było swoistym porządkowaniem życia w kraju, w którym dotychczas rządziła biała mniejszość, a zdecydowana większość czarnych obywateli ślepo wykonywała rozkazy panów. Tylko czy rewolucja w RPA, podjęta w zasadzie pod wpływem zewnętrznych sił, rzeczywiście mogła być przygotowaniem do nowego życia w tym specyficznym  kraju, w którym obok konfliktów rasowych bardzo żywotne były konflikty narodowościowe?

Usuwając w ten sposób kukurydzianą słomę, suche trawy i liście, farmerzy zabezpieczali gospodarstwa przed pożarami, które na sczerniałych pogorzeliskach traciły niszczycielską moc, powoli przygasały, nie czyniąc szkody.

Wojciech Jagielski: Wypalanie trawCzy rzeczywiście rewolucja i  prezydentura Nelsona Mandeli mogły zapewnić temu krajowi nowy, w domyśle lepszy, ład? Czy objęcie rządów przez czarnych działaczy Afrykańskiego Kongresu Narodowego, nieprzygotowanych i pozbawionych pomocy, mogło nie uczynić szkody krajowi, w którym do tej pory liczyły się interesy nielicznej tylko grupki obywateli?

Czarni wypalali też trawę wokół swoich domów, by pozbyć się chaszczów, w których mogły się kryć węże. Bali się ich i podkładając ogień z maczetami w dłoniach trzymali straż na progach swoich domostw, by uciekające gady nie wpełzły do izb.

Przecież nie jest łatwo stworzyć coś takiego jak nowy świat, nowy porządek i przystosować się do nowego sposobu życia. Każda rewolucja niszczy, nigdy buduje. A przecież chodziło o sprawiedliwość, równość, wolność… Nic dziwnego, że czarni wzięli sprawy w swoje ręce. Początkowy, zaraz po zwycięstwie, entuzjazm minął, gdy w kraju nic się tak naprawdę nie zmieniło, oprócz wymiany gabinetów rządzących. Cóż z tego, że rządzili czarni, skoro tak naprawdę nadal przywodzili biali, ze swoimi wpływami, wykształceniem, doświadczeniem, przygotowaniem. Nic dziwnego, że czarni z maczetami w ręku tworzyli nowy dom dla siebie i pilnowali go  przed powracającymi wciąż „wężami” starego porządku, starych przyzwyczajeń, nawyków i przesądów.

Jesienią wieczory na stepie bywają chłodne. (…) Zdarza się, że czarni podpalają wtedy wiązki suchych traw, żeby rozgrzać dłonie.

A przed beznadzieją chronili się często pozorną aktywnością. Szukając sprawiedliwości, dokonywali czynów bezsensownych, brutalnych. Śmierć zapanowała w kraju. Ginęli biali i czarni mieszkańcy, bez wyjątku.

Lubią też palić ogniska z nudów, żeby popatrzeć w płomienie. Trzeba ich wtedy pilnować, bo potrafią się tak zapatrzeć, że zapominają o bożym świecie. Wtedy ogień, uwolniwszy się spod kontroli, popędzany wiatrem, gnał w suchy, zszarzały step, między pola i zabudowania, gdzie wybuchał jasnym, palącym płomieniem.

Wojciech Jagielski: Wypalanie trawNad takim stanem rzeczy nikt nie potrafił zapanować. Ani rząd, ani policja, ani nawet Afrykanerski Ruch Oporu (organizacja burska E. Terre’Blanche’a). Trzeba było czasu, by załagodzić stare, a stworzyć nowe. By zapomnieć o krzywdach, rozliczyć się z przeszłością, stworzyć podwaliny sprawiedliwszego świata.

Ogień z palących się jasno traw sprawiał, że ziemia w pobliżu buchała gorącem, które było czuć nawet przez grube podeszwy butów. [Blade płomienie] omijały drzewa i pędziły dalej,  w głąb traw, łatwiejszej zdobyczy. Ogień z suchych traw starym drzewom nie szkodzi. Głęboko zapuściły korzenie i łatwo mu się opierają. Najwyżej je osmali. (…) To słaby ogień, chociaż świeci jasno. Zagraża najwyżej młodym drzewom, może je nawet powalić.

Okazywało się, że niełatwo zmienić bagaż przeszłości, wyzbyć się pogardy, strachu, manii wielkości i wiernopoddańczej pokory. Młodzi, niecierpliwi i zdesperowani, parli do przodu, często płacąc za to życiem. Starsi, szczególnie ci z Ventersdorpu, spokojnie czekali, co się stanie. A przyszłość, choć rysowała się w barwach tęczy, nie zawsze dawała spełnienie, nie zawsze zadowalała, często zawodziła. By przetrwać, trzeba było hartu.

Wypalanie traw to trochę takie pożegnanie z czasem, który upłynął, i wszystkim, co się  w nim wydarzyło. Zamykamy to, zostawiamy za sobą i szykujemy się na to, co nowego przyniesie nam życie. (…) To jak rytuał oczyszczania, który ma przynosić nadzieję. Ale zdarza się, że przeradza się w dymną zasłonę, skrywającą śmiertelne zagrożenie.

I o tym jest książka W. Jagielskiego. O czasach przed rewolucją i po niej w Afryce Południowej. Rysując losy poszczególnych bohaterów, autor przedstawia nam trudną sytuację starej i nowej RPA, próbuje wyjaśnić mechanizmy tworzenia nowego świata i sposób myślenia ludzi w tym kraju mieszkających. A odmienność, wręcz skrajność poglądów obywateli tego bogatego afrykańskiego państwa wynikała z wielu przyczyn. Te przyczyny także autor stara się unaocznić, przybliżyć, wyjaśnić. Wielostronność spojrzenia na rzeczywistość to niewątpliwy atut tego reportażu z dalekiego świata. Zresztą tych atutów można doszukać się więcej. Spokojny tok narracji dodaje opowieści obiektywizmu, wielokrotne powracanie do tego samego bohatera, jakby spotykanie się z nim na ulicy, bo przecież tu jest, tu mieszka, o tym miejscu decyduje przyczynia się do urealnienia przedstawianej historii. Sposób przedstawienia miejsca wydarzeń, tego transwalskiego miasteczka Burów, wskazuje na to, że autor zdaje sobie sprawę, że pod każdą szerokością geograficzną znaleźć można takie senne mieściny zamykające się przed nowością i nowoczesnością, wciąż hołdujące tradycji, niełatwo dopuszczające zmiany, takie enklawy zaprzeszłej świetności z całą jej kołtunerią i ukrytymi wadami. No i ludzie… Żywi, prawdziwi,  różnorodni… Udało się autorowi ukazać nam, czytelnikom, świat zwyczajnych ludzi z wszystkimi ich pragnieniami, dążeniami, uczuciami, poglądami, świat bliski w swoim humanizmie, choć odległy geograficznie. Książka W. Jagielskiego Wypalanie traw to lektura pouczająca, książka, o której się pamięta.

Gabriela Kansik, Dyskusyjny Klub Książki (Olesno)



www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/dkk

Reklamy

Read Full Post »

DKK - luty 2013
W naszym katalogu m. in.:

Wojciech Jagielski

Grażyna Jagielska:


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/dkk

Read Full Post »

Książki w naszym katalogu (można klikać w tytuły):

*Kulisy Powiatu nr 28/2012


www.bibliosfera.olesno.pl

Read Full Post »