Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Zośka Papużanka’

Recenzja na stronach Instytutu Książki

Recenzja na stronach Instytutu Książki

Zawsze tak samo.

Ona – wdowa z dzieckiem. Pochodzi ze wsi, więc po śmierci męża wraca do rodziców na wieś. I bierze się do roboty. Wychodzi za mąż drugi raz, bo tak wypada, bo może będzie łatwiej, bo znalazł się kandydat. Nie znajduje w tym związku spełnienia; ani miłości, ani zrozumienia, wreszcie nawet akceptacji. Nawet nie ma się z kim pokłócić! Jest silną osobowością, kobietą, która przez życie przechodzi, rozpychając się łokciami, nie zważa na uczucia innych, rzuca prawdę – im bardziej nieprzyjemną, tym lepiej – prosto w twarz. Jest osobą nielubianą, choć w zasadzie szanowaną. A może po prostu nie warto jej się narażać? Potrafi bronić swojego. Szczególnie syna, synka, synusia… chowanego bez ojca, bo ten nowy mąż to taki ojciec-nieojciec. Ma jeszcze córkę, ale że ta jest cicha i spokojna, więc nie warto jej poświęcać za dużo uwagi. Za to ten mąż… O, jemu warto poświęcić uwagę! Pozwala na siebie krzyczeć, zniesie każdą obelgę, nie odpyskuje, ulega dla świętego spokoju. Żona pragnie go „wychować”, tęskni za kimś silnym, za mężczyzną, którego ona mogłaby szanować. Tego, którego ma, nie docenia, bo nie rozumie. Bo co to za mąż, który nie bije, nie krzyczy, nie upija się ani nie awanturuje? A takiego właśnie ma. Jest więc nieszczęśliwa. To swoje nieszczęście artykułuje często, właściwie nieustannie, i głośno. Bardzo głośno! Niestety nie znajduje ukojenia, nie pomagają  pobyty w kościele, wizyty u siostry, zakrapiane rodzinne imprezki. Nie znajduje swego szczęścia.

On – kawaler ze wsi na Pomorzu, który przyjeżdża do brata do Krakowa „za chlebem”. Już poznał trochę świata, był na wojnie (w wojsku niemieckim), w niewoli amerykańskiej, później w Anglii. Poznał tam nawet dziewczynę… Ale wrócił, do ojczyzny, do ziemi, do rodziny, do biedy. Ożenił się z wdową z dzieckiem. Dlaczego? Może z litości? Dla tego dziecka bez ojca, dla tej kobiety, która sama musiała dźwigać brzemię życia… Może… Nie znalazł jednak szczęścia w tym związku. On – natura refleksyjna, człowiek wrażliwy, spokojny, pełen kompleksów, trochę wycofany – uległ władczej żonie. Nie potrafił się przeciwstawić, nienawidził awantur, dla świętego spokoju zgadzał się na wszystko, co żona wymyśliła. Był człowiekiem bardzo zaradnym, umiał zrobić wszystko, taka „złota rączka”, uciekał więc w pracę. Ciągle nieobecny w domu, bo pracował. By nie słuchać zrzędzenia żony, uciekał w sen. Potrafił spać w każdej sytuacji, nawet w czasie głośnej uczty imieninowej. Kochał córkę, ale nie potrafił jej wiele dać, bo obawiał się awantur żony. Kochał wnuczkę, z nią miał dobry kontakt, ale też tylko daleko od domu.

Zawsze tak samo.

Jak znaleźć szczęście, czy tylko zadowolenie życiowe, gdy związek tworzą ludzie tak niedobrani pod względem osobowości, temperamentów, charakterów? Jak być szczęśliwym, gdy jeden nie akceptuje drugiego? Jak budować związek wreszcie, gdy brakuje cierpliwości i chęci na zrozumienie współpartnera? Pozostaje więc wegetacja…

Zawsze to samo.

Cierpią dzieci. Maciuś, mądry, sprytny chłopak, który mógł osiągnąć w życiu tak wiele, sam skazuje się na życiową inercję. Bo tak łatwiej. Nikt nie nauczył go, że w życiu potrzebne są kompromisy, że w życiu ważna jest druga osoba, jej potrzeby i oczekiwania. I Wanda, pani psycholog ze zwichniętą przez dzieciństwo psychiką. Nie rozumiała rodziców, bała się brata, którego ulubioną rozrywką było ją straszyć. Skończyła studia, wyszła za mąż, urodziła córkę, ale ciągle ma w sobie poczucie strachu i winy, że coś robi źle.

Papużanka: SzopkaRodzina. Czy typowa? Na to pytanie to chyba już musi sobie odpowiedzieć każdy czytelnik indywidualnie. Może i ukazana w książce sytuacja jest trochę przejaskrawiona, ale czy takich rodzin nie ma wśród nas? Autorka porusza ważne sprawy: pyta o budowanie związku, o wychowanie dzieci, o samorealizację życiową, o rolę miłości i akceptacji w życiu. Zadaje pytania na pozór banalne: Czy człowiek potrafi kochać? Czy jest w stanie zrobić coś dla drugiej osoby? Czy może zainteresować go coś innego niż tylko on sam? A odpowiedź, jakiej na te pytania udziela, jest bardzo gorzka i jednoznaczna. Przerażający jest obraz rodziny ukazany w tej książce. Przerażający jest obraz człowieka ukazany w tej książce, który „całkiem oblazł z życia”. Warto przeczytać tę książkę, choćby tylko dlatego by poznać model rodziny, którego należy się wystrzegać. Wyraz będący tytułem może być zwięzłą interpretacją życia takiej właśnie rodziny. Szopka… Choć w książce mówi się także o wystawionej do konkursu i nagrodzonej szopce, jako osiągnięciu kilkuletniego Maciusia. Może więc i ten tytułowy wyraz „szopka” niesie z sobą podwójne znaczenie: sugeruje, że coś może być i dobre, i złe jednocześnie. Zawsze tak samo…

A tak a propos – nasuwa się w tym miejscu porównanie do tytułu innego utworu, do znanego pozytywistycznego dzieła Prusa, do „Lalki”. Dziś interpretacja tego tytułu natychmiast kojarzy się z bohaterką, Izabelą Łęcką. Jakoś zapomina się o lalce, zabawce dla dziewczynki, która jest ważnym elementem zarówno fabuły, jak i przesłania utworu.

W lekturze Papużanki uwagę zwraca także język, jakim posługuje się autorka. Obrazowy, dosadny, konkretny i… piękny. „Bronek podlewał brata co chwilę wódką, jak egzotyczną roślinę, ciotki panny młodej dbały o niego, wykorzystując swoje kiełbasiano-ogórkowe argumenty.” To tylko króciutki fragment tekstu, który do czytelnika przemawia niezwykle sugestywnie precyzją porównania i epitetu. Przemawia również do wyobraźni nadzwyczaj kunsztowne wykorzystanie nawiązań do literatury. Ot, choćby takie zdanie: „I usadzono go między panem, wójtem a plebanem na podkrakowskim niepoetycznym weselu, bez Racheli, bez złotych podków, za to wśród samych chochołów.” Nic dodać, nic ująć. Obraz wesela jawi się przed oczyma jak żywy, a skierowanie uwagi ku utworom Reja i Wyspiańskiego pomaga w jego jednoznacznej ocenie. A takich perełek językowych jest w książce dużo… Ze względu więc i na język warto tę powieść poznać. Zaczytać się, zachłysnąć, przemyśleć. Może wyciągnąć wnioski?

dkklogo2Gabriela Kansik
Dyskusyjny Klub Książki
Oleska Biblioteka Publiczna

*Recenzja na stronach Instytutu Książki


książka w naszym katalogu >>>>
www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/dkk

Reklamy

Read Full Post »

DKK 17 IX 2013

Zośka Papużanka z niezwykłą lekkością żongluje słowami, by w sposób anegdotyczny i satyryczny opisać małostkowość i teatralność życia pewnej rodziny.

(Urszula Pawlicka – Dwutygodnik)

W „Szopce” sporo jest brawurowych fragmentów, jak chociażby opis cotygodniowego obiadku „u mamusi”, ukazywanego jako celebracja „święta sznycla”. Powieść urzeka stylem, wyrafinowanym, pełnym gier językowych, ale przy tym lekkim, pozbawionym zbędnego pisarskiego kuglarstwa.
(Robert Ostaszewski – Polityka)

Zośka Papużanka - Szopka

Książka w naszym katalogu >>>>


www.bibliosfera.olesno.pl
www.bibliosfera.olesno.pl/dkk

Read Full Post »